Stabilizacja i rozwój rodziny Nerwowe napięcie zmniejszyło się dopiero w kolejnym roku, gdy w budynku było już światło, woda, a w jego połowie udało się z trudem uruchomić centralne ogrzewanie. Na Mącznej zamieszkała wówczas Weronika Dowlasz z rodzonymi dziećmi, uprzedzonymi, że będą tu mieć liczne rodzeństwo i powinni pomagać rodzicom. Żona z wielką energią przejęła część rodzinnych obowiązków. Wkrótce pojawiły się młodsze przybrane dzieci, z ich głęboką potrzebą rodzinnego ciepła – ciocia Weronika i wujek Grzegorz zostali wówczas Mamą i Tatą.

Od tego czasu Grzegorz Dowlasz mógł częściej pracować we własnym gabinecie lub w pracowni-warsztacie. Pisał książki na temat wychowania i opowiadania dla dzieci, zajmował się wystrojem wnętrza domu (z pomocą chłopców wykonywał meble, ramki do obrazów, teatrzyk kukiełkowy itp.). Najwięcej czasu nadal pochłaniały nielubiane prace biurowe, związane z koniecznością przestrzegania rozlicznych sztywnych przepisów, niedostosowanych do nietypowej sytuacji ubogiego domu rodzinnego, w którym wydatki nie mogą być precyzyjnie zaplanowane. Znajdował czas na pomoc w rozwiązywaniu trudniejszych zadań domowych i uzupełnianie ogromnych zaległości niektórych starszych dzieci.