Aleksander Polakow zanotował w 1987: „Cząstki elementarne, spotykane w naturze, bardzo przypominają wzbudzenie pewnego skomplikowanego ośrodka (Eteru). Nie znamy dokładnej struktury Eteru, ale sporo nauczyliśmy się o efektywnych lagranżjanach jego wzbudzeń o niskiej energii. To tak, jakbyśmy nic nie wiedzieli o molekularnej strukturze płynów, ale znali równanie Naviera-Stokesa, i mogli przewidzieć wiele rzeczy. Istnieje wiele różnych możliwości na poziomie molekularnym, prowadzących do tego samego obrazu niskich energii.”
Cytując Alberta Einsteina, „Bóg nie gra w kości z Wszechświatem”. I zgadzający się z tym stwierdzeniem szukają klasycznej, deterministycznej teorii eteru, która implikowałaby przewidywania mechaniki kwantowej jako statystyczne przybliżenie – teorię ukrytych zmiennych. W szczególności Gerardus ’t Hooft przypuszczał: „Nie powinniśmy zapominać, że mechanika kwantowa tak naprawdę nie opisuje, jakiego rodzaju dynamiczne zjawiska zachodzą, lecz raczej daje wynik w prawdopodobieństwie. Dla mnie brzmi to niezwykle wiarygodnie, że każda rozsądna teoria dla dynamiki w skali Plancka będzie prowadziła do procesów tak skomplikowanych w opisie, że powinniśmy się spodziewać widocznych, stochastycznych fluktuacji w każdej teorii przybliżającej, opisującej efekty tego wszystkiego w znacznie większych skalach.