Świadkowie opisali Werthowi, jak w noc poprzedzającą wycofanie się Wehrmachtu z miasta zostali zamknięci w cerkwi i obserwowali niemieckich żołnierzy rabujących i systematycznie podpalających domy. Zostali uwolnieni przez wkraczającą do miasta Armię Czerwoną. Werth opisał wieś w występie jelnińskim jako „całkowicie zdewastowaną”, przy czym „każda wioska i każde miasto uległo zniszczeniu, a niewielu ocalałych cywili mieszkało w piwnicach i ziemiankach”.
Straty Wehrmachtu obejmowały 23 000 ofiar z XX Korpusu Armijnego w okresie od 8 sierpnia do 8 września. Straty Armii Czerwonej w okresie od 30 sierpnia do 8 września szacuje się na 31 853 zabitych, rannych i zaginionych. Historyk David Glantz twierdzi, że chociaż ofensywa osiągnęła swój cel strategiczny, operacja kosztowała 24 Armię prawie 40 proc. jej siły operacyjnej. Operacja jelnińska, w połączeniu z innymi nieudanymi ofensywami Armii Czerwonej w rejonie smoleńskim, chwilowo stępiła niemiecki atak, ale poważnie osłabiła formacje Armii Czerwonej broniące podejścia do Moskwy. W wykładzie dla Centrum Dziedzictwa i Edukacji Armii USA Glantz stwierdził, że w okresie poprzedzającym bitwę o Moskwę Wehrmacht nie dokonałby tak znacznego postępu, gdyby siły radzieckie nie poniosły strat w wyniku nieudanych kontrofensyw na wschód od Smoleńska.