Jeśli wszystkie dyskursy są jedynie „opowieściami” lub „narracjami”, a żaden nie jest bardziej obiektywny ani prawdziwy od innego, to trzeba przyznać, że najgorsze seksistowskie lub rasistowskie uprzedzenia oraz najbardziej reakcyjne teorie społeczno-ekonomiczne są „równie ważne”, przynajmniej jako opisy lub analizy realnego świata (zakładając, że uznaje się istnienie realnego świata). Relatywizm jest więc wyjątkowo słabą podstawą do budowania krytyki istniejącego porządku społecznego.
Konserwatywny filozof Roger Scruton w podobnym tonie krytykował postmodernizm za relatywizację dążenia do prawdy i jej konsekwencje: „Skoro w nowych warunkach jedynie naiwni ludzie mogą mieć przekonania, wartości i znaczenia, filozof winien umieszczać je w cudzysłowie”. Uznając postmodernizm za przedłużenie nietzscheańskiego modernizmu, Scruton pisał: „Autor, który oświadcza, że nie ma żadnej prawdy albo że wszelka prawda jest jedynie względna, prosi się o to, żeby mu nie wierzyć”.
Z kolei Alex Callinicos z pozycji marksistowskich krytykował postmodernistów – szczególnie Lyotarda – za niespójność poglądów i myśli oraz zawłaszczanie dorobku modernistów, który miałby stać w zupełnej sprzeczności z dokonaniami postmodernizmu (określanego przez Callinicosa mianem tendencji utrzymanej w tradycji nietzscheańsko-heideggerowskiej):