Gdy Koniecpolski zauważył nieprzyjacielskie szańce, nakazał wstrzymać natarcie i okopać się piechocie przed groblami, po czym za pomocą harcowników starał się wyciągnąć Szwedów z obozu. Wojska szwedzkie nie zamierzały jednak opuścić obozu, więc zniechęcony Koniecpolski doszedł do wniosku, że nie ma już szans na stoczenie bitwy obronnej i nakazał odwrót. Gdy część jazdy polskiej weszła już na groblę, niespodziewanie do szarży ruszyła szwedzka rajtaria dowodzona przez Thurna i Wrangla. Polacy zostali całkowicie zaskoczeni brawurą szwedzkiego ataku. Kolumny polskie zostały zepchnięte na bagna i poniosły znaczne straty. Kolumnę Koniecpolskiego zepchnęła rajtaria Thurna, a kolumnę Abramowicza – rajtaria Wrangla. Doszło nawet do tego, że Koniecpolski stracił konia i dopóki któryś z kozaków nie podał mu nowego, walczył i rozkazywał pieszo. Gdy rozpędzona jazda szwedzka zbliżyła się do grobli, grożąc odcięciem zepchniętych na bagna kolumn polskich od obozu, znajdująca się za szańcami polska piechota otworzyła ogień i zastopowała szarżujących rajtarów. Koniecpolski zdołał teraz wyprowadzić pobite oddziały za groble – stracił jednak, nie licząc rannych, około 80 zabitych towarzyszy i 2–3 razy więcej zabitych pocztowych. Ponadto Szwedzi wzięli znaczną ilość jeńców.