– Emanuel Rostworowski – zawierza relacji Hugona Kołłątaja, który powołując się na świadków oczywistych (być może swoich krewnych Hulewiczów) pisał, że Szczęsny wychodząc z „audiencji” u rodziców, zawsze wychodził połajany lub pobity. Natomiast z relacji Antoniego Chrząszczewskiego, oficjalisty u Potockich, wynika, że matka wychowywała syna „pieszczotliwie”. Nauczycielem Szczęsnego był profesor poetyki z kolegium pijarskiego w Warężu, ks. Maurycy Wolf (Wolff). Być może dzięki niemu uczeń posiadał pewną kulturę literacką, pisał bowiem wiersze i był dobrym stylistą. Natomiast wadliwie pisał po polsku (fonetycznie), a po francusku, nawet na tle ówczesnej praktyki – fatalnie (kłopoty z pisownią mogą świadczyć o dysleksji. Prawdopodobnie jako tako wypowiadał się po francuskuJ. Łojek, Dzieje zdrajcy. Szczęsny Potocki, Warszawa 1991, s. 37.. Zapewne uczył się tego, co wydawało się wówczas przydatne i użyteczne, czyli: gramatyki, retoryki i poetyki. Nie wiadomo, czy cokolwiek czytał, choć biblioteka w Krystynopolu była dobrze wyposażona.