W związku z tym podjęto decyzję o przeprowadzeniu akcji odbicia więźniów w nocy z 26 na 27 lipca 1944 roku.
Akcja uznawana była za bardzo trudną z powodu umiejscowienia więzienia w niedostępnym, pokarmelickim klasztorze oraz groźnego sąsiedztwa. W odległości 300 metrów od więzienia, w budynku szkoły stacjonowała jednostka 33. Batalionu SS, która była zmotoryzowana oraz dysponowała bronią pancerną. Operacja uznana została za bardzo ryzykowną i żaden inny oddział AK nie chciał się jej podjąć ani wziąć w niej udziału.
Na akcję wyruszył oddział dywersyjny 36 partyzantów AK z I Batalionu 12 Pułku Piechoty Armii Krajowej z Placówki „Łosoś” w Lipnicy Murowanej, dowodzony przez podporucznika Józefa Wieciecha ps. „Tamarow”. Polacy posiadali 2 ręczne karabiny maszynowe, 2 pistolety maszynowe MP, 4 steny, 1 pepeszę, 22 karabiny „Mauser”, 17 pistoletów oraz po 2-5 granatów dla każdego żołnierza.
Przed rozpoczęciem akcji wyznaczony oddział sabotażowy przeciął kable telefoniczne, uniemożliwiając wezwanie pomocy. Początkowo planowano rozpoczęcie akcji na godzinę 23.00, ale doszło do godzinnego opóźnienia. Dopiero o 24.00 akowcy stanęli pod główną bramą przebrani w mundury straży więziennej.