Według jej oceny sama nie planowała erotycznych kontaktów z posłami, zaś wynikały one z jej atrakcyjności i dążeń tychże mężczyzn, zaś wszystkie kontakty seksualne z nimi były dobrowolne z obu stron, poza przypadkiem z Andrzejem Kernem, który rzekomo użył wobec niej przemocy. W opinii autorki w ówczesnym Sejmie zdecydowana większość mężczyzn miała na celu kontakty z kobietami, spożywanie alkoholu oraz plotkarstwo (dosł. seks, wóda i ploty).

W książce Potocka wspomina także o znajomościach z kobietami, jako że w tym czasie przez pewien czas zamieszkiwała w Warszawie z koleżanką. Ponadto była blisko zaznajomiona z posłanką Ewą Spychalską, kobietą o imieniu Iwona i z Anną Garwolińską. Z dwiema ostatnimi Potocka założyła fikcyjne Stowarzyszenie Pani Walewskiej w Walewicach, obwołała się prezesem honorowym tegoż i z tego względu była uważana przez posłów za hrabinę. Tym niemniej, na dopytywanie o swoje pochodzenie arystokratyczne i o genealogię rodu, nie była w stanie udzielić odpowiedzi. Potocka wzmiankuje także świat dziennikarski w Sejmie RP, wspominając o Towarzystwie Adoracji Tomasza Lisa.