Wobec zbliżania się wojsk niemieckich Sowieci byli zmuszeni przyspieszyć eksterminację więźniów. Punkt kulminacyjny masakry przypadł na noc z 26 na 27 czerwca. Enkawudziści wyciągali więźniów z cel, prowadzili nad masowy grób, który wykopano na dziedzińcu aresztu, a następnie mordowali strzałem w potylicę. Osoby, które usiłowały stawiać opór, zabijano w celach. Oprawcy działali w wielkim pośpiechu, z tego powodu nie zdążyli zakopać grobu. Niemniej masakrę zdołało przeżyć zaledwie kilku więźniów. W gronie ocalałych znaleźli się m.in. Dmytro Dwulit i Michał Mocio, którzy będąc rannymi, ukrywali się przez pewien czas wśród zwałów trupów w masowym grobie. Inny ocalały, Eustachy Pysarek, przeżył masakrę ukryty pod stosem trupów na więziennym korytarzu.

Sowieci ewakuowali się z Dobromila wczesnym rankiem 27 czerwca (Niemcy wkroczyli do miasta następnego dnia). Mieszkańcy, którzy przez kilka dni obserwowali dym płonących akt, a poprzedniej nocy słyszeli strzały i krzyki mordowanych, wdarli się na teren aresztu, licząc, że odnajdą tam swoich krewnych i przyjaciół. Świadkowie wspominali, że miejsce masakry przedstawiało makabryczny widok. Dziedziniec, cele, korytarze i schody były zasłane zwłokami i zalane strugami krwi. Ciała wielu ofiar nosić miały ślady bestialskich tortur. Odnaleźć miano m.in.