Masakrę przeżyli nieliczni więźniowie, którym udało się uciec do lasu lub ukryć się pod ciałami zamordowanych towarzyszy. Niektórych uciekinierów Sowieci wyłapali przy pomocy miejscowej ludności, po czym wywieźli do Witebska, a stamtąd w głąb ZSRR. Wiadomo również, że dzień po masakrze pięciu lub sześciu uciekinierów zostało złapanych i rozstrzelanych w wiosce Uboina (położonej na prawym brzegu Dźwiny, 15 km na północny zachód od Mikałajewa).
Konwojenci działali w takim pośpiechu, że nie uprzątnęli zwłok ofiar. Zmusili tylko niektórych chwilowo oszczędzonych więźniów, aby zebrali trupy z jezdni i wrzucili do przydrożnych rowów. Dopiero następnego dnia na miejscu masakry pojawiło się specjalne komando NKWD, które zmusiło kołchoźników z Taklinowa, aby zebrali ciała zamordowanych i pogrzebali w pięciu jamach na ziemniaki, które znajdowały się w pobliskim lesie. Po wkroczeniu wojsk niemieckich ofiary masakry ekshumowano, a następnie pogrzebano w wielkiej zbiorowej mogile, którą wykopano na skraju lasu.