Dęba-Biernackiego z 4 września wstrzymano marsz jego do rejonu Mogielnicy. Zatrzymał się lasach na zachód od Opoczna i patrolował okolice i szosy plutonami w kierunku Sulejowa i Paradyżu.

Na skutek szybkich działań Wehrmachtu obie grupy nie zdołały ukończyć pełnej mobilizacji i działały praktycznie oddzielnie. W pierwszych dniach września sytuacja na froncie była już na tyle poważna, że postanowiono rzucić do walki oddziały niekompletne pod względem sprzętu i ludzi.