Legenda „polskiego złotego pociągu” w pewien sposób nawiązuje do rzeczywistego transportu (określanego niekiedy jako „węgierski złoty pociąg”), który pod koniec kwietnia 1945 r. wyjechał z Budapesztu i został odnaleziony 11 maja 1945 r. przez wojska amerykańskie w w pobliżu w Austrii. Węgierski skład liczył 24 wagony załadowane kosztownościami zrabowanymi przez nazistów zamożnym Węgrom pochodzenia żydowskiego: złotem, obrączkami ślubnymi, świecznikami, diamentami, biżuterią oraz cennymi obrazami (których, w zależności od źródła, miało być ponad 1000–1200).
Legenda Według legendy, zgodnie z zarządzeniem ministerstwa finansów III Rzeszy z 1944 r., cała ludność Dolnego Śląska miała „zabezpieczyć” (tj. zdeponować w bankach) swoje oszczędności. Istnienia takiego zarządzenia ani odezwy do ludności jednak nigdy nie potwierdzono. „Depozyty” miały być następnie przewożone do wrocławskiej komendy głównej policji () przy ul. Podwale. Miała również istnieć lista depozytów obejmująca 56 metalowych skrzyń z wiekami uszczelnionymi gumą, z których każda ważyła 50–200 kg, oraz wiele mniejszych skrzyń drewnianych. Oprócz tego w celu zachowania tajemnicy esesmani mieli umieszczać w podziemiach komendy również jeńców wojennych, tak aby wartownicy byli przekonani, że pilnują więźniów, a nie skarbu.