Tak też postąpił. Jego oddział składał się z około 600 Kanadyjczyków, podobnej liczby Indian i 200 żołnierzy regularnej francuskiej piechoty. Miał zamiar zaatakować niewykończony jeszcze przez Brytyjczyków Fort Edward, ale przewodnicy zmylili drogę i poprowadzili go w stronę brzegów Lake George, ku miejscu, gdzie nieco później Brytyjczycy wznieśli Fort William Henry. 8 września zwiadowcy donieśli, że przeciw niemu maszeruje 1000-osobowy oddział pułkownika Ephraima Williamsa z Massachusetts, wobec czego przygotował zasadzkę, ustawiając swych ludzi w podkowę w lesistym terenie. Zaskoczeni salwowym ogniem Francuzów ludzie Williamsa rzucili się do ucieczki ku swemu obozowi.
W pościgu zabito Williamsa, ale gdy zwycięstwo wydawało się już bliskie, role odwróciły się niespodziewanie. Indianie nie zamierzali atakować umocnionego obozu i odeszli, znużeni długim pościgiem kanadyjscy milicjanci uciekli i Dieskau został sam ze swymi 200 żołnierzami wystawiony na niezwykle silny i celny ostrzał angielskich milicjantów. Prawie wszyscy Francuzi zginęli, a sam Dieskau, ranny trzykrotnie i niemal dobity przez sprzymierzonych z Brytyjczykami Indian, dostał się do niewoli.