z daleka wyglądało na to, że jest stracony. Kapitan Mason kazał zatrzymać maszyny i wszystkich ludzi skierował do walki z pożarem. Kerozyna zaczęła wypływać z uszkodzonych zbiorników, a na pokładzie, nawet 30 m od miejsca eksplozji, pojawiły się niewielkie płomienie. Dziwnym trafem nie nastąpił spodziewany wybuch, pożar udało się ugasić i statek, po naprawie, rozwinął prędkość 13 węzłów. Eksplozja zniszczyła żyrokompas, a kompas magnetyczny wyrwała z zawieszenia; w dodatku maszyna sterowa odmówiła posłuszeństwa, więc musiano przejść na zapasowy system sterowania na rufie.

thumb|„Ohio” pod opieką niszczycieli i trałowców|right W prawej burcie, w pomieszczeniu pomp, powstał otwór 8 na 9 m. Eksplozja była tak silna, że wyrwała dziurę również w lewej burcie uszkadzając jedno z pomieszczeń. Pokład został również podziurawiony i spaczony, ale statek jakoś wytrzymał. Tymczasem 60 sztukasów znów zaatakowało konwój biorąc na cel „Ohio”. Cała seria bliskich wybuchów wstrząsnęła zbiornikowcem, gdy zbliżał się do wyspy Pantelleria. Bombom towarzyszył ostrzał z karabinów maszynowych. Jedna z takich bliskich bomb wgięła blachy poszycia zalewając wodą przedni zbiornik. 76 mm działo na dziobie zostało skręcone i nie nadawało się już do użycia.