Obydwaj amanci pocieszają swoje wybranki, że miłość ochroni je mimo przeciwności losu i okrucieństwa gwiazd. Zbliża się jednak niewielka łódź, która, jak wyjaśnia Don Alfonso, ma ich zabrać na większy okręt, a jej przybycie obwieszczają werble i pieśń sławiąca cnoty żołnierskiego życia. Dziewczęta niemal mdleją tonąc we łzach, Guglielmo i Ferrando obiecują słać listy, nawet i dwa razy dziennie, lecz przysięgali na żołnierski honor, który jest dla nich świętością, dołączają zatem szybko do reszty załogi. Niebawem łódka znika z horyzontu. Obie z sióstr machają jeszcze na pożegnanie jak zastygłe swoim chłopcom; do końca nie mogą sobie wytłumaczyć tego, co właśnie się wydarzyło. Don Alfonso, z trudem powstrzymujący podczas całego pożegnania śmiech, naprawdę poważnym tonem, chcąc opanować sytuację, przekonuje Dorabellę i Fiordiligi, że teraz pozostaje tylko życzyć odpływającym pomyślnych wiatrów i łagodnych fal, a wszystko ułoży się jak najlepiej. Każdy ma jednak własne zajęcia i własne problemy, a Don Alfonso szczególnie. Wbrew nadziejom Ferranda i Guglielma, on także cieszy się z dotychczasowego przebiegu rzeczy. Zastanawia się, ileż to błazenady było w tym rozstaniu.
Źródło i licencja
Fragment artykułu Wikipedia — Così fan tutte (KV 588) · historia autorów.
Tekst: CC BY-SA 4.0. Wydzielono fragment z dłuższego artykułu.