Maria Jehanne Wielopolska stwierdziła, że wszelkie filmy zagraniczne, nawet przeciętne, które podejmują nowatorskie próby formalne, są powszechnie wychwalane przez polskich sprawozdawców. Tymczasem identyczne próby nowatorstwa filmowego polskich twórców spotykają się z niesłuszną krytyką. Jej zdaniem Mascotte to „pierwsza istotnie próba skierowania polskiej sztuki kinematograficznej na tory inwencji samodzielnej”. Wielopolska odniosła się pozytywnie do gry aktorskiej Irmy Green, Iny Adrian i Jerzego Dal-Atana. Przyklasnęła ujęciom sceny na plaży, spaceru nad wodą, łowienia ryb, ostatniej scenie wyścigu, spotkania Atana z Irmą Green oraz zobrazowaniu widoków Warszawy (np. kamienica narożna przy ul. Pięknej i Polnej). Z uznaniem wypowiedziała się o eksperymentach Forda z ustawieniem kamery, oświetleniem, interesujących zbliżeniami i przemyślanym zwalnianiu akcji. Recenzentka pisała, że:Ford tu i ówdzie bije najlepszych reżyserów zagranicznych i z chwilą, kiedy opanuje w zupełności rozbieżność techniki, wybitnie fragmentarycznej u niego i kameralnej, która nie zawsze się godzi z fakturą, z ciągłością akcji, z konstrukcją architektoniczną dzieła, stanie się on groźnym konkurentem, nie tylko naszych