Niejednokrotnie jego projekty scenograficzne, plakaty, foldery są wypełnione i pokryte słowami jako graficznymi znakami. To pozwala odbiorcy widzieć raczej „język sam w sobie” niż „rzeczy i znaczenia, do których odsyła”.
Brak języka jest również esencjonalny w działalności Wilsona. Na podobnej zasadzie jak artysta, który używa zarówno pozytywu, jak i negatywu w swojej pracy, Wilson używa hałasu i ciszy. Pracując nad Królem Learem, Wilson mimochodem opisał swoją potrzebę ciszy: „To, jak szkoleni są tu aktorzy, jest złe. Całe ich myślenie sprowadza się do interpretowania tekstu. Martwią się o to, jak wymawiać słowa, nie wiedząc przy tym nic o swoich ciałach. Widzisz, że chodzą przy okazji. Nie mają świadomości gestu w przestrzeni. Dobry aktor potrafi ujarzmić publiczność ruszając jednym tylko palcem.
Kładzenie nacisku na ciszę widać ewidentnie w niektórych jego produkcjach. Deafman glance („Spojrzenie głuchego”) jest sztuką bez słów, a jego adaptacja Kwartetu Heinera Müllera zawiera piętnastominutowy, milczący prolog. Inną techniką, jakiej używa Wilson, jest to, jak słowa mogą nabierać innego znaczenia w zależności od tego, kto je wypowiada.