Według Artura Kondy, proboszcza parafii św. Antoniego w Luboszycach w 1933 lokalny dialekt dominował w około 90 procentach życia codziennego, a język niemiecki był obecny tylko w 10 procentach. W czasie silnej polaryzacji politycznej wśród mieszkańców aż do śmierci proboszcza Kondy w 1938 nie doszło do zmiany języka używanego podczas mszy świętej. Jego następcy, proniemieckiego księdza o nazwisku Rogier, parafianie nie wpuścili na parafię. W lutym 1939 placówkę objął ksiądz Alojzy Sowa. Po wieczornej procesji maryjnej 28 maja 1939 z udziałem około 600 osób niosących zapalone świece, ze względu na "ryzyko pożaru dla uczestników i okolicy" zakazano urządzania kolejnych podobnych zgromadzeń. Pod presją narodowych socjalistów kardynał Adolf Bertram w lipcu 1939 zawiesił odprawianie nabożeństw i procesji z użyciem języka polskiego, choć ksiądz Sowa upierał się, że to język górnośląski. 3 grudnia 1939 podpalono kościelną zakrystię, ale mieszkańcy uratowali kościół przed pożarem.