Warto zwrócić uwagę, że (co jest dość radykalne) nie oznaczało to koniecznie krewnego: Słowo „dziedzic” bowiem niekoniecznie oznacza samo przez się dzieci albo najbliższych krewnych danego człowieka, lecz oznacza dowolnego człowieka, którego dany człowiek wskaże w jakikolwiek sposób jako swego następcę w swych posiadłościach. Jeżeli monarcha oświadczy wyraźnie, bądź słowem, bądź na piśmie, że ten oto człowiek ma być jego dziedzicem, wówczas ten człowiek bezpośrednio po śmierci swego poprzednika wchodzi w uprawnienia monarchy.
Jednakże (powracając do realiów epoki...): Gdzie natomiast brak testamentu i słów wyraźnych, należy iść za innymi znakami woli, z których jednym jest zwyczaj. Gdzie jest zwyczaj, że bezwzględnie obejmuje sukcesję najbliższy krewny, tam również najbliższy krewny ma uprawnienie do sukcesji we władzy. Gdyby bowiem wolą tego, kto przedtem posiadał władzę, było, iżby objął ją kto inny, to łatwo mógłby poświadczyć za swego życia.
Zatem faktycznie był nim syn pierworodny.
Religia