Kontroler długości skoku ze Wschodnich Niemiec próbował wpłynąć na osoby funkcyjne, aby ci wpisali jego rodakowi 102 m. Nie pozwolili mu jednak na to kontrolerzy z ZSRR i USA. Kasaya wylądował na 85 m i ledwo uchronił się przed upadkiem. Fin Tauno Käyhkö, który skakał ostatni, także wylądował za blisko i stracił do zwycięzcy 0,7 pkt. Tym samym, Wojciech Fortuna, jako pierwszy Polak w historii, został zimowym mistrzem olimpijskim. Jego nota wyniosła 219,9 pkt. Był to setny medal zdobyty przez reprezentanta Polski na igrzyskach olimpijskich. Fortuna otrzymał także tytuł mistrza świata, automatycznie przyznawany wówczas mistrzom olimpijskim.
Po zakończeniu konkursu zapłakany Kasaya pogratulował polskiemu skoczkowi. Na pocieszenie dostał wspomnianą toyotę. Gospodarze nie byli przygotowani na zwycięstwo Polaka i orkiestra nie dostała nut Mazurka Dąbrowskiego. Dopiero po godzinie przywieziono je z miejscowej polskiej placówki dyplomatycznej. Skoczek był również chorążym polskiej reprezentacji podczas ceremonii zamknięcia igrzysk. Do dziś w Japonii Fortuna jest uważany za jednego z największych polskich sportowców w historii.