XX wieku odnaleziono u jego dalekich krewnych w Szwecji archiwum odnoszące się do działalności w Grecji, ale nie ma żadnych dokumentów dotyczących lat powstania listopadowego i żaden ze współczesnych nie zdradził jego pseudonimu. Sam Myhrberg był człowiekiem bardzo skromnym i nigdy nie opowiadał o swych czynach, jeśli, to tylko w gronie najbliższych przyjaciół, Wiadomo jednak, że był otaczany wielkim szacunkiem przez emigrację polską z księciem Władysławem Czartoryskim na czele. Krążyły uparcie powtarzane, oczywiście nieprawdziwe, wieści, że to Myhrberg był sławnym generałem Langermannem. Jego czyny w powstaniu listopadowym pozostaną zatem tajemnicą, chyba że ktoś nagle odkryje dokumenty ich dotyczące w jakimś archiwum rodzinnym.
Pewne jest, że dostał się pod koniec powstania do niewoli rosyjskiej, z której udało mu się uciec. Po paromiesięcznej tułaczce po Polsce znowu przepłynął Wisłę (zimą, wśród kier lodowych), i przedostał się okrężną drogą do Paryża. I te lata po roku 1831 okryte są tajemnicą, jedne źródła twierdzą, że cierpiał wielką nędzę, inne że wstąpił w randze majora do armii Ludwika Filipa, inne jeszcze, że udał się potajemnie do Hiszpanii i walczył po stronie karlistów. I te czyny pozostaną tajemnicą.