W rezultacie doszło do bójki pomiędzy samymi zawodnikami oraz ich sekundantami.

Rozegrana następnego dnia walka była emocjonująca i obfitująca w akcje zaczepne. Hari, umiejętnie wykorzystując swą przewagę zasięgu i szybkości, prowadził na punkty. 6 sekund przed końcowym gongiem dał się jednak zaskoczyć markową techniką Grahama - obrotowym kopnięciem opadającym (popularnie zwanym „rolling thunder”). Nieprzytomnego Marokańczyka przewieziono do szpitala, gdzie zdiagnozowano złamanie szczęki w dwóch miejscach.

I i II walka przeciwko Karajewowi Po wymuszonym kontuzją okresie rehabilitacji Hari powrócił na ring we wrześniu 2006 roku. Podczas turnieju eliminacyjnego do Finału K-1 World GP 2006 zmierzył się z Rusłanem Karajewem. Walka trwała niecałą minutę. Karajew wyprowadził szybką kombinację lewy - prawy, po której Hari zaczął się osuwać na deski. W tym samym momencie Rosjanin zadał jeszcze jeden cios pięścią i kopnięcie. Zasłonięty sędzia ogłosił nokdaun i wyliczył protestującego Marokańczyka. Telewizyjne powtórki pokazały, że ostatnie kopnięcie zostało zadane w momencie, gdy znajdował się on już na macie.