Pierwsze pewne informacje o nieprzyjacielu dotarły do obozu dopiero 24 listopada (choć Tatarzy już od początku listopada operowali coraz śmielej na tyłach wojsk polskichTomasz Ciesielski, Kampania żwaniecka 1653 r. op. cit., s. 48.). 25 listopada doszło do otwartego buntu posiłków siedmiogrodzkich, zduszonego przy pomocy posiłków koronnych. Bunt ten był spowodowany trudnościami aprowizacyjnymi nękającymi armię w obozie, chorobami, jak i masowymi odejściami wypraw poszczególnych ziem (20 listopada wyprawa łanowa z Sandomierza opuściła obózTomasz Ciesielski, Kampania żwaniecka 1653 r. op. cit., s. 43.).

3 grudnia doszło do największej porażki w zmaganiach pod Żwańcem. Na skutek nieostrożności powracającego oddziału Jana Kłodzińskiego (grupa została wysłana, by pomóc zabezpieczyć szlaki komunikacyjne na zachodzie) zginęło lub dostało się do niewoli ok. 400 żołnierzy. Pościg 4 tys. grupy pod wodzą Stefana Czarnieckiego i Sapiehy po przebyciu 4 mil powrócił o północy z niczym. Za powracającym polskim pościgiem podążyli Tatarzy, którzy 4 grudnia zagarnęli pod obozem duża liczbę czeladzi, wołów i koni dragońskich.