Ostatecznie konflikt ten udało się zażegnać przy pomocy kompromisu: sekretarzem stanu w resorcie MSZ został członek PZPR, która w zamian za rezygnację ze stanowiska ministra finansów otrzymała resort współpracy gospodarczej z zagranicą oraz obietnicę poparcia przez Sejm kandydatury Władysława Baki na prezesa Narodowego Banku Polskiego.
Bezpośrednią przyczyną kolejnej potyczki stało się odsunięcie od rozmów na temat rządu Lecha Wałęsy, który winą za taki rozwój wydarzeń obarczył T. Mazowieckiego, kierując pod jego adresem pełne wyrzutu sformułowanie: „To ja pana zrobiłem tym premierem”. Konflikt między nimi zaczął narastać, jednak publicznym faktem stał się dopiero po kilku miesiącach. L. Wałęsa, który pozostawał w Gdańsku, czuł się pozbawiony wpływu na decyzje ówczesnego premiera. Odczuwał też niechęć do T. Mazowieckiego z powodu jego ogromnej popularności, przejawiającej się wówczas poparciem na poziomie ok. 80% społeczeństwa. Konflikt ten ostatecznie doprowadził do powstania w Komitecie Obywatelskim dwóch opcji politycznych, jednej zdystansowanej wobec rządu i drugiej o przeciwnych poglądach.