5 marca 1299 roku przed Konradem II otworzyła się wielka szansa rozpoczęcie wspaniałej kariery kościelnej. Dzięki wstawiennictwu szwagra Albrechta II hrabiego Gorycji, kapituła akwilejska wybrała go na stanowisko patriarchy. Książę żagański nie dotarł jednakże do swojej nowej diecezji zatrzymując się w połowie drogi w Wiedniu, gdyż jak mówi „Kronika książąt polskich”: tam dokąd zmierza „mają tylko wino, a nie ma przyrządzonego z pszenicy piwa, na którym wychował się od dzieciństwa”. Oczywiście sensacyjny ten powód, nie był głównym powodem powrotu Konrada do kraju. Tym właściwym było nie zatwierdzenie jego kandydatury przez papieża Bonifacego VIII.
Powrót Konrada II do księstwa żagańskiego zaskoczył Henryka III Głogowczyka, który tymczasem na dobre zadomowił się we włościach brata. Henryk nie przebierający w swoim życiu w środkach i tym razem zdecydował się na uwięzienie konkurenta. Nie trafił jednak dobrze z pomysłem, gdyż za Konradem opowiedziało się rycerstwo żagańskie, książę jaworski Bolko I, oraz biskup wrocławski (który zdecydował się nawet na sięgnięcie po największą broń: klątwę na Henryka III i interdykt na kraj).