uszkadzając jedynie kadłub lekki „Sępa” i zbiornik z paliwem. Według dokładniejszych nowszych opracowań torpeda jednak wybuchła ok. 200–500 m za rufą „Sępa” nie powodując żadnych uszkodzeń, co uznano na nim za wybuch pocisku artyleryjskiego, po czym „Sęp” szybko zanurzył się. Torpeda była zapewne niecelna z powodu większej prędkości polskiego okrętu, niż założona. Niemcy wzięli wybuch za zniszczenie okrętu i uznali go za zatopiony, o czym oficjalnie zakomunikowano. „Sęp” następnie odszedł na północ, w kierunku wód terytorialnych Szwecji, w stronę Gotlandii. 4 września o 6 rano rano okręt ponownie został zaatakowany i spędził dzień w zanurzeniu, a o 16:20 ponownie słyszano dalekie wybuchy. 5 września, na wodach koło Gotlandii, zbadano stan techniczny okrętu i stwierdzono, że są dość poważne: lewy silnik Diesla był niesprawny i na powierzchni mógł być napędzany tylko przez prawy silnik, a nieszczelności powodowały nabieranie wody. Przez kolejne dni „Sęp” przebywał w pobliżu szwedzkich wód, nie napotykając na siły wroga. 7 września przeszedł pod Olandię. Zawiadomiono Dowództwo Floty o uszkodzeniach, lecz remont w Helu był niemożliwy. 13 września „Sęp” otrzymał rozkaz przedarcia się do Wielkiej Brytanii albo do Szwecji.