Na pomoc Tatarom ruszyła jazda Iwana Wyhowskiego i pisarza polnego Jana Sapiehy. Dragonia dowodzona przez von Bockuma skryta za laskiem pokryła taborek ogniem swych muszkietów. Kozacy nie wytrzymali i zaczęli pospiesznie wycofywać się w kierunku nadciągających sił głównych. Jednak natychmiast po opuszczeniu zagajnika rzuciła się na Kozaków jazda polska. Tylko niedobitki zniesionej straży przedniej armii rosyjsko-kozackiej przyniosły Szeremietewowi wieść o niebezpieczeństwie. Wojewoda był zdumiony zaistniałą sytuacją i nie wiedział, co o tym sądzić. W końcu by osłonić swą armię posłał rosyjską jazdę, na którą z miejsca natarł pułk Sapiehy wspierany przez Tatarów. Rosyjska jazda miała znaczną przewagę liczebną i mimo strat poniesionych na skutek impetu uderzenia szarżującej jazdy polskiej, nie dała się rozbić, a następnie samą swą przewagą zaczęła spychać Polaków, którzy wykorzystując zapadające ciemności wycofali się z pola bitwy. Trwający 5 godzin bój spotkaniowy zakończył się. Straty rosyjsko-kozackie wyniosły kilkuset ludzi, natomiast Polacy stracili kilkunastu ludzi. Tatarzy tradycyjnie ponieśli bardzo niewielkie straty.