Z braku odpowiednich źródeł trudno ocenić stosunek ukraińskich mieszkańców do Polaków. Szczątkowo zachowane akta przedwojennego starostwa oraz powiatowej komendy Policji Państwowej w Sanoku nie wskazują, by w samej Zawadce czy w okolicy działały przed wojną komórki Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Pośrednio świadczyło o tym również to, że w czasie największej akcji OUN w lecie 1930 r. nie przeprowadzono na tym terenie żadnych akcji.
Dzięki temu, że Zawadka Morochowska leżała na uboczu z dala od głównych dróg, okres wojny mieszkańcy przeżyli spokojnie aż do 1944 roku, gdy Niemcy okrążyli wieś i spalili prawie wszystkie zabudowania. Ocalały wtedy tylko cerkiew i dwa budynki. Spalenie wsi było odwetem za udzielenie pomocy partyzantom. Niemcy chcieli rozstrzelać mieszkańców, jednak Anna Masluch w ostatniej chwili zdołała przekonać oficera niemieckiego, że nie współpracują z partyzantką. Skończyło się na pobiciu mężczyznpatrz: J.Pisuliński, Tragiczne mikrohistorie: Zawadka Morochowska [w:] Akcja "Wisła", pod red. J. Pisulińskiego, Warszawa 2003, s. 196 ;