Czasy krytyki Rozmach artystyczny i powodzenie Aniary oraz odejście od głoszenia lewicowych poglądów spowodowały, że następne poczynania literackie Martinsona były odbierane negatywnie przez krytykę. Takie właśnie przyjęcie miał uważany obecnie za jedno z największych osiągnięć szwedzkiej liryki zbiór wierszy Vagnen (Wóz) z 1960. Zdesperowany Martinson porzucił wydawanie poezji na 10 lat.
W wywiadzie dla Röster i radio-TV (nr 33 1961) Martinson powiedział: „Piszę, co piszę, bo jestem buddystą. Nie religijnym, ale moralno-filozoficznym”. Jego spojrzenie na świat było mocno osadzone w buddyzmie i taoizmie. Jego buddyjski światopogląd nie zawsze był poważnie traktowany przez otoczenie. Martinson miał bowiem religijny pochówek, a jeden z jego wierszy (De blomster som i marken bor) znalazł się w szwedzkim zbiorze hymnów kościelnych.
W 1974 otrzymał obok Eyvinda Johnsona Literacką Nagrodę Nobla za twórczość, która „sięga po kroplę rosy i odbija kosmos”. Przyznanie nagrody spowodowało kolejną falę krytyki pod adresem Martinsona oraz Johnsona – obaj byli członkami przyznającej nagrody Akademii Szwedzkiej. Nieuchronny w tym kontekście był zarzut, że Akademia nagrodziła „swoich”.