Tak znalazł się na polu bitwy grunwaldzkiej po stronie krzyżackiej.

Po przegranej, wzgardzony przez ukochaną, znalazł się w Norwegii, gdzie właśnie zawinął okręt osadników z Grenlandii. Iwen, który wierzył, że rycerze króla Artura przenieśli się za ocean, a znał też dobrze Dziennik podróży ku śmierci Łukasza Żydzięty, był zafascynowany możliwością podróży do Toltecji. Załoga okrętu nie miała jednak zamiaru wracać na niegościnny ląd. Właściciele zaproponowali Iwenowi zakup okrętu, na który nie miał jednak środków. Znacznie później, jak wspomina, poznał Usona, potomka zubożałej rodziny Frescobaldich, zainteresowanego powtórzeniem legendarnej wyprawy braci Vivaldi do Indii w kierunku zachodnim. Bej algierski zaproponował im okręt płaskodenny w zamian za syna Usona, na co ten się nie zgodził. Obydwaj przyjaciele rozważali także możliwość zaciągnięcia się na służbę u Henryka Żeglarza i porwania jego dwóch okrętów. Wreszcie Iwen zobaczył szansę sfinansowania wyprawy przez osoby chcące się pozbyć fikcyjnie spalonej Joanny.