Tygodnik „Variety” pisał o Edim pozytywnie, chwaląc „poruszającą grę Henryka Gołębiewskiego”, ale całość oceniał jako „smutne, lecz w środku ciepłe, maleńkie opowiadanie”. Anna Franklin w recenzji dla „Screen Daily” zauważyła, że „operator Krzysztof Ptak posługuje się prostymi, lecz skutecznymi ujęciami – na przykład otwierająca scena z lotu ptaka nad ruchliwą ulicą miasta, przecięta pęknięciem na środku – co przywołuje liryzm, nie przekraczając jednak granicy dobrego smaku”. Franklin jednak uznała, że muzyka Wojciecha Lemańskiego „przy tak dużej ilości emocjonalnych bodźców już obecnych w filmie niesie ryzyko nadmiernego sentymentalizmu”. „Time Out” krytykował fabułę jako „melodramatyczną, nieco manipulacyjną historię”, ale cenił „niezwykle przekonującą grę Gołębiewskiego”, która „wynosi opowieść o Edim do rangi poruszającej przypowieści o poświęceniu i odkupieniu”.