Dominująca w początkowym okresie wojny koncepcja frontalnych ataków tyralierą okazała się kosztowna generując olbrzymie straty wśród nacierających. Dlatego też opracowano taktykę polegającą na ataku stanowisk ciężkich karabinów maszynowych małymi grupami, z różnych stron równocześnie. Poszczególne grupy starały się podejść do stanowiska karabinu maszynowego wykorzystując martwe pola ostrzału i ostatecznie zniszczyć je przy pomocy granatów ręcznych. Doświadczenia wykazały, że żołnierze tych oddziałów strzelają stosunkowo rzadko, przez większość czasu koncentrując się na możliwie skrytym podejściu, jednak w momencie rozpoczęcia ostrzału prowadzony ogień musiał być bardzo intensywny. Karabiny powtarzalne nie sprawdzały się dobrze w takich sytuacjach, co uwidoczniło konieczność wprowadzenia broni indywidualnej o znacznie wyższej szybkostrzelności.