(…) Najlepszą rzeczą, jaką Campfire Headphase ma do zaoferowania, to nieokreślone syntezatorowe dźwięki”– podsumowuje.

Swierdził jednak, że:

Turkusowa okładka The Campfire Headphase przypomina, zdaniem Johna Burgessa z dziennika The Guardian, grafikę z Music Has the Right to Children, podobnie jak ”sepiowa produkcja i powiew nostalgii wynikający z wadliwie brzmiących syntezatorów. Do swojego szablonu [muzycy] dodali jednak gitary, co najlepiej słychać w utworze 'Dayvan Cowboy', który przywodzi na myśl zarówno Serge’a Gainsbourga, jak i My Bloody Valentine. Fani będą zadowoleni, że teraz mogą mieć to, co prawdziwe, ale czy uznają, że warto było czekać?” – zapytał retorycznie recenzent dając wydawnictwu 3 gwiazdki (na 5 możliwych).

Według Simona Reynoldsa z The Observer twórczość Boards of Canada to proces odzyskiwania straconego czasu i wyzwalanie, poprzez „lśniące ścieżki melodii i mgliste tekstury, pogrzebanych wspomnień”. Ta „praca nad pamięcią” była widoczna jego zdaniem już na poprzednich dwóch albumach zespołu, a The Campfire Headphase zmierzał do tego samego efektu, jednak przy użyciu innych środków. Po raz pierwszy grupa zastosowała instrumenty akustyczne i elektryczne, takie jak gitary, do swojego zwyczajowego zestawu analogowych syntezatorów retro i cyfrowych sampli.