Przez cały czas, jak zauważyli jego porywacze, był „apatyczny, jego głowa była stale pochylona”. Następnego dnia przed południem (inne źródła mówią, że było to następnego ranka) Nowak otrzymał polecenie od dr. Deumlinga, by przewieźć Honioka do Gliwic i przekazać go do tamtejszego aresztu policyjnego, w którym miał zostać całkowicie odizolowany od innych więźniów. Porywacze przewieźli go do tego miasta, a po zameldowaniu się w miejscowym komisariacie granicznej policji, umieścili w izolatce. Po wszystkim Nowak został odesłany z powrotem do Opola.