Zabójstwo Katarzyny Zowady (znane także pod kryptonimem „Skóra”) – zabójstwo 23-letniej studentki religioznawstwa, dokonane pod koniec listopada 1998 roku w Krakowie. Zabójca po zabiciu ofiary zdjął z jej tułowia skórę oraz obciął kończyny. Zaginięcie ofiary zgłoszono 12 listopada 1998, a fragmenty zwłok odnaleziono 6 stycznia 1999 w Wiśle.
Śledztwo w sprawie zabójstwa trwało wiele lat, było kilkakrotnie umarzane i wznawianie, zaangażowano w nie ekspertów policyjnych z Europy Południowej, Federalnego Biuro Śledczego (FBI) oraz zespołu do spraw niewykrytych zabójstw.
W 2017 zatrzymano podejrzewanego w tej sprawie Roberta Janczewskiego, który we wrześniu 2022 został skazany na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Wyrok ten został zmieniony w drugiej instancji w październiku 2024, a oskarżony został uniewinniony. Prawdziwy sprawca zabójstwa pozostaje nieznany.
Zaginięcie W 1998 roku Katarzyna Zowada rozpoczęła studia na Uniwersytecie Jagiellońskim. Według świadków była osobą miłą, jednak nieśmiałą i skrytą. W 1996 roku zmarł jej ojciec, przez co popadła w depresję. Osoby, które z nią studiowały, nie potrafiły wiele o niej powiedzieć. Dwa razy zmieniała kierunek studiów. Początkowo uczyła się psychologii, ale po jednym semestrze zrezygnowała z tego kierunku. Wkrótce rozpoczęła studia historyczne, ale szybko zrezygnowała z dalszej nauki tego przedmiotu. Trzecim kierunkiem studiów było religioznawstwo. Fascynowała się muzyką zespołu Grateful Dead, w związku z czym bywała na targach, gdzie szukała płyt . Kilka tygodni przed śmiercią przestała uczęszczać na zajęcia, co ukrywała przed swoją matką.
12 listopada 1998 roku zgłoszono zaginięcie studentki. W dniu zaginięcia dziewczyna miała spotkać się z matką u lekarza na Osiedlu Uroczym w Krakowie o godzinie 18:00, lecz nigdy tam nie dotarła. Podczas poszukiwania zaginionej matka, Bogusława, wynajęła detektywa.
Śledztwo Znalezienie zwłok i początek śledztwa thumb|Wisła przed stopniem wodnym Dąbie, miejsce znalezienia szczątków 6 stycznia 1999 roku fragmenty zwłok Katarzyny Zowady znalazła załoga pchacza „Łoś”. Statek nagle stracił prędkość niedaleko stopnia wodnego Dąbie na Wiśle w Krakowie. Załoga, sprawdzając przyczynę tego zjawiska, znalazła ludzką skórę okręconą wokół śruby napędowej. Następnego dnia załoga powiadomiła Policję o znalezisku. Fragmenty ciała, w tym nogę, wyłowiono tego samego dnia. Początkowo zakładano, że zwłoki zostały rozczłonkowane przez statek. Podczas badania odnalezionych fragmentów ciała stwierdzono jednak, że skórę zdjęto z tułowia celowo oraz obcięto kończyny i głowę. Skórę spreparowano w taki sposób, aby tworzyła rodzaj body, które prawdopodobnie zakładał na siebie morderca. W celu identyfikacji ofiary przeprowadzono badania DNA (badanie było jednym z pierwszych wykonanych w Polsce). Skóra została utrwalona po pierwszej sekcji zwłok.
Podczas śledztwa w 1999 roku wytypowano podejrzewanego mężczyznę, który często spacerował nad Wisłą. Nie znosił kobiet, a przynajmniej jedną z nich molestował. Policja jednak wykluczyła go z listy podejrzewanych. Pod koniec 1999 roku śledztwo umorzono.
W lipcu 2000 roku znaleziono niepochodzące od ofiary ślady biologiczne. Wykorzystano je do weryfikacji podejrzewanych osób. Poszukiwania nie przyniosły oczekiwanych wyników, przez co prokuratura ponownie umorzyła śledztwo w 2001 roku, zaś sprawę przejęła specjalna grupa policyjna do wyjaśniania trudnych spraw, nieformalnie nazywana Archiwum X (nawiązanie do serialu telewizyjnego Z Archiwum X). Kilka lat później do rozwiązania sprawy zatrudniono jasnowidza.
Jednym z podejrzewanych o dokonanie zbrodni był Robert Janczewski, wskazany przez swojego znajomego ze szkoły. Śledczych zainteresowały m.in. problemy psychiczne mężczyzny. Janczewski trenował kulturystykę i sztuki walki, odbył zastępczą służbę wojskową w szpitalu zakonnym (pomagał w działającym tam wówczas prosektorium). Przez pewien czas pracował w Instytucie Zoologii, gdzie zajmował się sprzątaniem klatek zwierząt. W jego profilu psychologicznym biegli wskazywali skłonności sadystyczne oraz do nękania kobiet. Według śledczych Janczewski śledził, nękał i podglądał swoją sąsiadkę. Miał też ponoć opisać morderstwo w swoim pamiętniku oraz odwiedzać grób zamordowanej.
Rozważany związek z innymi morderstwami W podkrakowskiej Brzyczynie, pochodzący z Rosji student, Władimir W. zabił swojego ojca i zdjął mu skórę z głowy. Zszył ją na kształt czapki-kominiarki i zakładał na głowę, aby przed dziadkiem udawać swojego ojca. Władimir W. studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Policja weszła do jego domu 31 maja 1999 roku. Śledczy podejrzewali związek tej zbrodni z zabójstwem Katarzyny Zowady, jednak nie odnaleziono na to dowodów. Władimir W. został deportowany do Rosji, gdzie odbywa karę za zabójstwo ojca.
W 2005 roku w Parku Jerzmanowskich w Krakowie odnaleziono zwłoki bez głowy. Policja podejrzewała, że za zabójstwami z 1998 i 2005 roku mogła stać ta sama osoba. Osobę odpowiedzialną za mord w Parku Jerzmanowskich odnaleziono jednak w 2011 roku.
Nowe dowody W wyniku znalezienia szczątków roślinności oraz włókien pochodzenia organicznego, na początku 2012 roku wznowiono śledztwo. Podjęto decyzję o ekshumacji szczątków ofiary w celu wykonania ponownej sekcji zwłok. Badania przeprowadzili eksperci z Zakładu Medycyny Sądowej Instytutu Ekspertyz Sądowych oraz z Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. Botanicy stwierdzili, że znalezione szczątki nie pochodziły ze środowiska wodnego, zaś występowanie rośliny jest ograniczone tylko do pewnych miejsc. Dzięki temu stwierdzono, że zabójstwa nie dokonano nad rzeką. Stwierdzono również, że kobietę torturowano przed śmiercią. Na początku 2014 roku krakowscy śledczy konsultowali się z biegłymi z FBI w celu rozwiązania zagadki. Według specjalistów z FBI zabójca miał być nieszkodliwym dziwakiem. W lutym 2014 roku śledztwo przejęła Prokuratura Apelacyjna w Krakowie. 14 października 2014 roku przedłużono śledztwo do 31 stycznia 2015 roku, jednak nie znaleziono pozostałych części ciała.
17 października 2016 roku ekipa płetwonurków, poszukująca wcześniej ciała Ewy Tylman, rozpoczęła przeszukiwania dna Wisły w celu znalezienia reszty zwłok. Obszar przeszukiwań obejmował rejon od Wawelu do stopnia wodnego Dąbie. Grupę płetwonurków wyposażono w sprzęt wykrywający anomalie pod warstwą mułu.
Opinie ekspertów, biegłych i hipotezy oraz jakość śledztwa Zakładano, że morderca mógł być rzeźnikiem lub lekarzem. Psychologowie przyjęli, że zabójca celowo wybrał tę studentkę, gdyż, będąc osobą samotną i cierpiącą na depresję, stanowiła łatwą ofiarę. Zdjęcie skóry miało stanowić rodzaj fetyszyzmu, zaś morderstwo miało charakter seksualny. Niektórzy podważyli ten motyw, uważając, że mordercy seksualni powtarzają swoje zbrodnie. Według tzw. Archiwum X sprawca mógł znaleźć źródło zaspokojenia (tym czynem bądź jakimś innym), przez co nie popełnił dalszych morderstw. Nie wykluczono, że zabójca wyjechał z Polski, zmarł bądź odbywał karę w więzieniu za inne przestępstwo.
W październiku 2016 roku prokuratura przedstawiła nowe informacje w śledztwie. Wysunięto hipotezę, że potencjalny morderca mógł znać sztuki walki oraz że w zabójstwie studentki mogło brać udział kilka osób. Według jednej z hipotez mordercą i sprawcą zdjęcia skóry miała nie być jedna osoba, zaś obu czynności mieli dokonać niezależnie od siebie różni sprawcy. Przypuszczano również, że Katarzyna Zowada mogła zginąć w wypadku lub popełniła samobójstwo, zaś inna osoba znalazła i wykorzystała jej ciało. Charakterystyczne rozstępy na skórze dziewczyny zostały opisane w literaturze medycznej jako mogące pojawić się w trzech przypadkach – w wyniku upadku z dużej wysokości, wypadku samochodowego przy prędkości powyżej 80 kilometrów na godzinę lub strzału w usta. Ostatecznie teorię o zgonie w wypadku odrzucono.
Aresztowanie 4 października 2017 zatrzymano podejrzewanego w tej sprawie Roberta Janczewskiego, 52-letniego mieszkańca Krakowa rencistę z problemami psychiatrycznymi https://tvn24.pl/polska/sprawa-skory-robert-j-uniewinniony-nekany-inwigilowany-prowokowany-caly-czas-zyl-z-pietnem-ze-jemu-sie-przypisuje-to-zabojstwo-st8160123.. Robert Janczewski został zgłoszony jako podejrzewany przez do niedawna anonimowego informatora.
Wokół śledztwa narosło wiele mitów. Jeden z nich dotyczył pracy Janczewskiego w instytucie zoologii. Według doniesień medialnych został z niego zwolniony po tym, jak podczas swojej zmiany zabił wszystkie króliki doświadczalne. Monika Góra z Dużego Formatu dotarła do prof. Zbigniewa Dąbrowskiego, ówczesnego przełożonego Janczewskiego, który stwierdził, że mężczyzna nie został zwolniony z powodu zabicia zwierząt. Miał zresztą takie prawo, wynikające ze specyfiki pracy.
„– Robili jakieś badania na nornicach. To była trudna hodowla, bo to są dzikie zwierzęta, często wyskakują z klatek. Robert dostawał same ciężkie prace, w każdą sobotę i niedzielę musiał przychodzić. Jak odszedł, to połowa tych myszy zdechła, bo jego szefowa nie potrafiła się nimi zająć. Robert bardzo dobrze tę hodowlę prowadził. Trochę się zbuntował, chyba dlatego się zwolnił – tłumaczył profesor Dąbrowski”.
Wyroki Zakres prowadzonego śledztwa był obszerny, a w jego toku zebrano 500 tomów materiałów, natomiast sam akt oskarżenia, który we wrześniu 2019 wpłynął do Sądu Okręgowego w Krakowie, zajmował cztery tomy i liczył ok. 800 stron.
14 września 2022 roku Sąd Okręgowy w Krakowie (w składzie: dwóch sędziów i trzech ławników) skazał Roberta Janczewskiego na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Zarówno rozprawy, jak i przytoczenie powodów wyroku odbyło się z wyłączeniem jawności. Sąd pierwszej instancji we wrześniu 2023 roku przygotowali uzasadnienie wyroku, które liczyło rekordowe 800 stron. Wyrok nie kończył postępowania, bo nie był prawomocny, a obrońcy oskarżonego złożyli apelacjęhttps://gazetakrakowska.pl/krakow-wyrok-w-sprawie-skory-oskarzony-o-okrutna-zbrodnie-skazany-przez-sad-dozywocie-dla-roberta-j/ar/c1-16871083..
Przedstawiciel prawny oskarżonego w 2023 złożył uznaną przez SA w Krakowie skargę na przewlekłość postępowania, w związku z czym oskarżonemu przyznano symboliczne 5 tys. zł rekompensatyhttps://www.pap.pl/aktualnosci/jedna-z-najwiekszych-zagadek-polskiej-kryminalistyki-fragmenty-skory-i-ciala-brutalnie..
Sąd Apelacyjny w Krakowie po rozpoznaniu apelacji w składzie pięciu sędziów 31 października 2024 zmienił wyrok pierwszej instancji i uniewinnił Janczewskiego w oparciu o zasadę in dubio pro reo i nakazał zwolnienie go z aresztu śledczego, w którym tymczasowe aresztowanie trwało siedem lat. Przewodniczący składu orzekającego wskazywał, że prokuratura prowadziła postępowanie w sposób stronniczy a "czynności dowodowo-procesowe (i operacyjno-rozpoznawcze) ukierunkowane były wyłącznie na osobę oskarżonego, a im dłużej trwały, nie przynosząc spodziewanych efektów, tym bardziej jeszcze na nim się koncentrowały". Dwie kobiety, które zeznawały przeciwko Janczewskiemu incognito, matka i córka, sąsiadki oskarżonego, zostały ostatecznie uznane za niewiarygodne. Kobiety zeznały, że widziały Janczewskiego, jak wchodził do swojego mieszkania z Katarzyną Zowadą.Uzasadnienie wyroku uniewinniającego liczyło ponad 300 stron.
Postępowanie zakończył Sąd Najwyższy w Warszawie, który 25 czerwca 2026 oddalił wniesione kasacje w tej sprawie.
Po uniewinnieniu oskarżonego i niewykryciu faktycznego sprawcy lub sprawców działania śledczych spotkały się z krytyką opinii publicznej jako niegospodarne (koszt śledztwa ocenia się na ponad 4 mln zł)
Po uniewinnieniu Roberta Janczewskiego