Wychowanie bez porażek (Metoda Gordona, Metoda bez porażek) – pedagogia stworzona Thomasa Gordona i opisana w jego książce pod tym samym tytułem.
Przyczyny powstania Thomas Gordon w 1962 r. podjął próbę szkolenia rodziców w zakresie przygotowania ich do najważniejszego i najtrudniejszego zadania, jakiego może podjąć się człowiek. Gordon planował przeprowadzenie jednego kursu w swojej gminie dla rodziców borykających się z poważnymi trudnościami wychowawczymi. Dziś na całym świecie znajdują się ośrodki prowadzące warsztaty dla rodziców i wychowawców, wspierające ich w trudnościach napotykanych w codziennym życiu. O problemie wychowania młodzieży w jednej ze swoich książek pisał:
Typowe zachowania rodziców i ich konsekwencje Autor uważa, że rodzice na całym świecie mają podobne problemy wychowawcze. Często nie wiedzą, jak zachować się w tych sytuacjach i działają instynktownie - np. w sposób zakodowany im przez zachowanie ich rodziców. I tak powtarzają się schematy działania przenoszone z pokolenia na pokolenie.
Gordon wyodrębnił „typową dwunastkę” - zbiór typowych reakcji rodziców na problematyczne zachowania dzieci oraz na dziecko borykające się z własnym problemem:
rozkazywanie, komenderowanie, zarządzanie upominanie, grożenie, ostrzeganie moralizowanie, perswadowanie, wygłaszanie kazań dyktowanie rozwiązań, doradzanie wyrzuty, pouczanie krytykowanie, osądzanie, obwinianie chwalenie, aprobata ośmieszanie, zawstydzanie analizowanie, diagnozowanie współczucie, pocieszanie wypytywanie, badanie odwracanie uwagi, rozweselanie, zabawianie.
Według Gordona powyższe reakcje prowadzą tylko do tego, że dziecko przestaje rozmawiać, czuje się bezwartościowe, niezaradne, poniżone. Nie czuje niezbędnej mu do właściwego funkcjonowania akceptacji.
Mit konsekwencji Rodzice akceptują niektóre zachowania dziecka, a niektóre dezaprobują. Zakres akceptacji zależy od osobowości rodzica, postaw dziecka, a także od aktualnej sytuacji - stresu, choroby, zmęczenia bądź ich braku. Zachowanie człowieka zależy od bardzo wielu okoliczności. Nie ma dwóch identycznych sytuacji, a co za tym idzie nie istnieją szablony zachowań, czy reakcji. Gordon obala tu „mit konsekwencji” mówiący, że dobry rodzic zawsze w danej sytuacji zachowuje się w ten sam sposób.
Znaczenie akceptacji oraz „fałszywa akceptacja” W całej swojej pracy Gordon podkreśla rolę akceptacji. Pisze natomiast, że jako rodzice bardzo często wyrządzamy ogromne szkody naszym relacjom z dziećmi poprzez „fałszywą akceptację”. Nie zawsze jesteśmy świadomi, że nasza słowna aprobata nie pokrywa się z wyrazem twarzy, co dzieci natychmiast zauważą i odbiorą jako „komunikat mieszany” podający w wątpliwość szczerość naszych słów i uczuć. Taka sytuacja wprowadza dziecko w stan niepewności i może poważnie zaszkodzić jego zdrowiu psychicznemu. Mieszane komunikaty ze strony rodziców szczególnie dotkliwie ranią dziecko, bo nie wie ono na jakie zachowanie powinno się zdecydować. Przez częste przeżywanie takich sytuacji dziecko może czuć się niepewnie i uważać jak pisze Gordon, że jest niekochane.
T. Gordon uważa, że najtrudniejsze relacje ujawniają się z rodzicami którzy są „pobłażliwi”, to znaczy tacy którzy nie stawiają wymagań, postępują tak jakby wszystko akceptowali, a jednak dają odczuć wyrazem twarzy czy zachowaniem brak akceptacji. Dziecko wyczuwa nieszczerość rodzica który mówi jedno, a odczuwa drugie. Tym samym traci zaufanie do takiego rodzica i powstaje błędne koło, które może spowodować, że dziecko nie będzie mówiło o sobie, bo i tak nie otrzyma jasnego komunikatu, czy postąpiło dobrze czy źle.
W tym miejscu Gordon podaje odczucia nastolatków, którzy zderzyli się z problemem „fałszywej akceptacji.” „Moja matka jest oszustką zachowuje się tak miło, ale w rzeczywistości nie jest taka”. „Wychodzę i myślę, że moich rodziców nie interesuje kiedy przyjdę do domu. Ale kiedy wrócę zbyt późno, następnego dnia karzą mnie milczeniem.”
Aby poprawić relacje z dziećmi, Gordon proponuje szczerość i prawdziwe okazywanie swoich uczuć. Ważne jest, aby nie poszerzać zakresu akceptacji poza granice własnego prawdziwego nastawienia. Będzie łatwiej rodzicom, gdy określą jasne granice, że akceptują dziecko, ale nie akceptują tego, co robi.
Gordon próbuje uświadomić nam (rodzicom), że jesteśmy ludźmi i mamy prawo nie akceptować czegoś w zachowaniu naszych dzieci i jest to zupełnie naturalne i wychowawcze. Chociaż nasi podopieczni woleliby, żeby akceptować wszystkie ich poczynania, szczególnie w okresie dorastania. To jednak w pewnym momencie docenią prawdziwość, przejrzystość uczuć rodziców i będzie to dla nich ogromną wartością oraz fundamentem na całe życie.
Jak okazywać akceptację Akceptacja jest niezbędnym czynnikiem, warunkującym powodzenie porozumienia między rodzicami i dziećmi. Pozwala na rozwój, zmiany, atmosferę rodzinną.
Jak jednak okazywać akceptację? Komunikaty bezsłowne - postawa, gesty, ale także niewtrącanie się do spraw dziecka, które czuje wówczas, że rodzice mu ufają i szanują jego prywatność. Bierne słuchanie - milczenie, bierne przysłuchiwanie się pozwala dziecku uzewnętrznić siebie i szukać własnych rozwiązań. Aktywne słuchanie - wiąże się z próbą zrozumienia przez rodzica emocji jakie są udziałem jego dziecka. Rodzic nie ocenia sytuacji, zachowań. Słucha dziecka i stara się je zrozumieć. Nazywa jego stany emocjonalne, np. „to musiało być dla ciebie trudne”, „wygląda na to że jest ci przykro” itp. Nie ocenia, nie radzi, nie pociesza. Rozumie, wczuwa się. To pozwala dziecku na samodzielne rozwiązywanie problemów, co za tym idzie, podnosi jego samoocenę i samodzielność, pogłębia relacje, wspiera rozwój emocjonalny. Rodzic musi jednak być szczery, otwarty i znaleźć czas na słuchanie.
Warunki skutecznego słuchania: Rodzic musi chcieć wysłuchać, co ma mu do przekazania dziecko. Należy znaleźć na to czas i miejsce. Rodzic chce wesprzeć dziecko. Odczuwanie akceptacji i zrozumienia dla dziecka. Zaufanie co do możliwości i umiejętności dziecka. Uczucia się zmieniają. Trudne uczucia waszych dzieci mogą przeminąć i należy o tym pamiętać. Rodzice muszą zdawać sobie sprawę z faktu, że ich dziecko to odrębny człowiek. Ma własną tożsamość i własne życie.
Jak słuchać dzieci, które jeszcze nie mówią Aby rozumieć komunikaty przekazywane przez dzieci - a w szczególności dzieci małe, które nie opanowały jeszcze sztuki mówienia – przede wszystkim należy wsłuchać się we własne dziecko. Każde dziecko jest inne i inaczej komunikuje się z otoczeniem, aby je zrozumieć, trzeba dokładnie wsłuchać się w bezsłowne wypowiedzi (płacz), które dziecko nam przekazuje. Rodzice po wysłuchaniu nadanego komunikatu, powinni posługiwać się metodą bezsłownego komunikatu zwrotnego lub wyrażać go za pomocą czynności, aby spróbować odnaleźć aktualnie niezaspokojoną potrzebę dziecka. Poprzez próby wykluczania zaspokojonych potrzeb (np. ciepła, bezpieczeństwa, głodu) należy dotrzeć do tej, która niepokoi dziecko.
Skuteczność działania rodziców w dużej mierze zależy od dokładności i staranności, jaką włożyli w zrozumienie dziecka. Dlatego tak ważną sprawą jest, aby zdobywać doświadczenie w komunikowaniu się i poznawaniu własnego dziecka poprzez poświęcanie mu jak największej ilości czasu, szczególnie w pierwszych dwóch latach jego życia.
Poznanie dziecka i stosowanie metod czynnego słuchania, potwierdzanie zrozumienia komunikatu oraz zaspokojenia potrzeb, pozwala na budowanie i rozwijanie pozytywnych relacji (stosunków) emocjonalnych. Nie należy zapominać o tym, iż wraz z rozwojem dziecka, zmieniają się też jego potrzeby, a dziecko powinno starać się je zaspokajać w miarę samodzielnie. Rodzice powinni pomagać dziecku w zdobywaniu nowych umiejętności i rozwiązywaniu problemów, za pomocą komunikatów zwrotnych.
Komunikat „Ja” kontra komunikat „Ty” Podczas rozmów z dziećmi bardzo często dochodzi do niepoprawnego kodowania komunikatów przez rodzica, co prowadzi do nieporozumień, wywołania bądź pogłębienia konfliktu. Thomas Gordon wyszczególnił i wypowiedzi „ty”.
Komunikaty o charakterze „ty” są oparte na negatywnej ocenie postawy lub zachowania. Zawierają oceny, zarzuty, pretensje w stosunku do dziecka, np:
„(Ty) jesteś źle wychowany.” „(Ty) zachowujesz się jak niemowlę.” „(Ty) chcesz zwracać na siebie uwagę.” „Dlaczego (ty) nie jesteś miła?” „(Ty) powinieneś to lepiej wiedzieć.”
Komunikaty o charakterze „ja” mają na celu uświadomić dziecko odczucia rodzica w danej sytuacji, są to zdania przedstawiające myśli i spostrzeżenia opiekuna związane z dzieckiem lecz nie mówiące o nim w bezpośredni sposób.
„(Ja) nie mam ochoty na zabawę, kiedy jestem zmęczona." „(Ja) nie mogę gotować, kiedy muszę przechodzić po garnkach i patelniach na podłodze." „(Ja) jestem załamana, kiedy widzę, jak moja czysta kuchnia jest znów zabrudzona."
„Wypowiedzi «ja»” są skuteczniejsze dla wywarcia wpływu na dziecko, aby zmodyfikowało to swoje zachowanie, które jest nie do przyjęcia dla rodzica i którego zmiana jest lepsza i dla dziecka, i dla jego stosunków z rodzicami. „Wypowiedź «ja»” o wiele mniej nadaje się do wywoływania oporu i buntu. Znacznie mniej groźne jest unaocznienie dziecku otwarcie, jak jego zachowanie oddziałuje na was niż ukazywanie, że w nim jest coś złego, ponieważ tak się zachowuje. „Wypowiedzi «ja»” są też nieskończenie bardziej skuteczne, ponieważ składają odpowiedzialność za zmianę zachowania w ręce dziecka. Zdania „Au, to mnie mocno zabolało” i „Nie lubię, kiedy ktoś mnie depcze”, mówią, co czuje rodzic, pozostawiają jednak dziecku decyzję o tym, co ma zrobić, bez obwiniania, szkalowania. „Wypowiedzi «ja»” pomagają więc dziecku się rozwijać, pomagają mu przejąć odpowiedzialność za swoje zachowanie.
Zmiana nieakceptowanego zachowania przez zmianę otoczenia Bardzo prostą i skuteczna metodą zmiany nieakceptowanego zachowania dziecka jest zmiana otoczenia. Metoda ta, nie tylko sprawdza się w stosunku do niemowląt i małych dzieci, ale również bardzo pomaga w zmianie zachowania dzieci starszych.
Osiem sposobów uniknięcia konfliktu 1. Wzbogacić otoczenie Aby skutecznie odciągnąć dzieci od niewłaściwego zachowania lub przeszkodzić im w nim, trzeba dać dzieciom do zrobienia wiele interesujących rzeczy - wzbogacić ich otoczenie zabawkami, książkami, grami itp. Rodzice stosujący tę zasadę zauważyli, że kiedy dzieci są zajęte czymś interesującym, istnieje mniejsze prawdopodobieństwo, że „coś zbroją”. 2. Ograniczyć bodźce otoczenia Okresowo dzieci potrzebują otoczenia z małą ilością bodźców, np. przed pójściem spać lub przed posiłkami. To są pory w których otoczenie dziecka nie powinno być wzbogacane. W tych momentach trzeba starać się zredukować nadmiar bodźców w otoczeniu dziecka. 3. Uprościć otoczenie Dzieci często demonstrują swoje zachowanie „nie do przyjęcia”, ponieważ ich otoczenie jest dla nich zbyt trudne i skomplikowane, domagają się w takich chwilach pomocy przy czym często staja się agresywne, płaczą i grymaszą. Taki sytuacje domagają się modyfikacji otoczenia w taki sposób by ułatwić dziecku samodzielne zrobienie czegoś np. umieszczają klamki w domu tak, by dziecko mogło do nich dosięgnąć. 4. Ograniczyć przestrzeń życiową dziecka Jednym z podstawowych przykładów ograniczających przestrzeń życiową jest umieszczenie dziecka w kojcu, w chwili, kiedy zachowuje się w sposób niemożliwy do przyjęcia. Innym przykładem jest ogrodzenie podwórza uniemożliwiające dziecku wyjście na ulicę, deptanie trawnika sąsiadom itd. Można także przydzielać dzieciom jakieś szczególnie ograniczone miejsca, gdzie mogą zachowywać się np. głośno, szaleć itd. Na ogół dzieci akceptują tego rodzaju ograniczenia, przyjmując, że rodzice pozostawiają im znaczną swobodę zaspokojenia ich własnych potrzeb. 5. Uczynić otoczenie bardziej bezpiecznym dla dziecka