thumb|Legitymacja służbowa majora Martina Operacja „Mincemeat” – przygotowany i z powodzeniem zastosowany przez brytyjski kontrwywiad plan przekonania w czasie II wojny światowej Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu (OKW), że alianci w roku 1943 dokonają inwazji na Sardynię i Bałkany, a nie na Sycylię, która była rzeczywistym celem przygotowywanej operacji desantowej pod kryptonimem „Husky”.

„Mincemeat” (główny składnik operacji „Barclay”) miała skłonić Niemców do uwierzenia, że przez zupełny przypadek, szczęśliwym zbiegiem okoliczności weszli w posiadanie nader ważnych, tajnych dokumentów alianckich. Niezwykłość operacji polegała na tym, że dokumenty te znajdowały się przy martwym „oficerze brytyjskim”, którego ciało fale wyrzuciły na plaże Hiszpanii. Podstęp się udał; w rezultacie Adolf Hitler kazał osłabić inne fronty (w tym również front wschodni, gdzie wkrótce miało dojść do bitwy na łuku kurskim), by wzmocnić obronę Grecji, Albanii, Jugosławii, Sardynii i Korsyki.

Przebieg operacji został wiernie opisany w wydanej w 1953 roku książce Człowiek, którego nie było, która trzy lata później doczekała się ekranizacji.

Planowanie podstępu thumb|Sardynia, Sycylia i reszta Europy w czasie II wojny światowej Gdy kampania północnoafrykańska zbliżała się do końca, alianccy sztabowcy zaczęli przygotowania do desantu na kontynencie europejskim. Sycylia, ze względu na swe wysunięte położenie, miała być pierwszym celem ataku. Oprócz oczywistej roli etapowej „odskoczni” w przyszłym uderzeniu na kontynent, opanowanie wyspy miało pomóc w ubezpieczeniu alianckich linii komunikacyjnych na Morzu Śródziemnym. Świadomość strategicznej ważności Sycylii mieli również Niemcy (Winston Churchill miał mawiać: „Tylko głupiec nie pojmie, że [cel ataku] to Sycylia” – ang. Anyone but a fool would realize it’s Sicily)F. Russell, s. 185.. Wyspa była bazą operacji lotniczych Luftwaffe przeciwko Malcie. Ponadto alianckie przygotowania do inwazji o kodowej nazwie „Husky” nie uszły uwadze niemieckiego wywiadu. Aby uniknąć zdecydowanego oporu na sycylijskich plażach, alianci musieli zmylić Niemców i zmusić ich do koncentracji sił zupełnie gdzie indziejJ. Deuve, s. 151..

Pierwszym, który wpadł na pomysł by wprowadzić Niemców w błąd przy pomocy ciała zmarłego, był kpt. pil. (Flight Lieutenant) Charles Christopher Cholmondeley z wywiadu wojskowego MI5E. Montagu, s. 137.. Zaproponował, by podrzucić do okupowanej Francji nadajnik radiowy, który miałby posłużyć aliantom do dostarczania Niemcom odpowiednio spreparowanych informacji. Nadajnik miałby mieć przy sobie „szpieg”, którego spadochron się nie otworzył. Pomysł ten został odrzucony jako niepraktyczny i niewykonalny, jednak kilka miesięcy później zainteresowała się nim sekcja B1(a), niewielki, wydzielony zespół pracowników „Komitetu XX” (ang. Twenty Committee)Komitet zawdzięczał swą nazwę grze słów: rzymskie cyfry xx tworzą podwójny krzyż (double-cross), co w jęz. angielskim jest odpowiednikiem przechytrzenia, podstępu.B. Macintyre, s. 25..

Szef zespołu, pracującego w ciasnym i dusznym piwnicznym pokoju nr 13 w gmachu AdmiralicjiB. Macintyre, s. 37., kmdr por. Ewen Montagu, oficer wywiadu marynarki, pisał później, że do wykorzystania pomysłu Cholmondeleya skłoniła go konieczność opracowania planu zmylenia Niemców przed lądowaniem na Sycylii. W pierwszej chwili zamierzano wykorzystać pomysł ze spadochronem, ale wobec tego, iż Abwehra wiedziała o przestrzeganej przez aliantów zasadzie nieprzewożenia ważnych dokumentów drogą lotniczą nad terytorium nieprzyjaciela, zespół zdecydował, że fałszywych danych ma Niemcom dostarczyć ofiara katastrofy lotniczo-morskiej u wybrzeży Hiszpanii (samoloty brytyjskie przebywały trasę Wielka Brytania – Gibraltar drogą morską, omijając Półwysep Iberyjski). To miało tłumaczyć, dlaczego od śmierci ofiary do znalezienia jej na brzegu minęło kilka dni oraz rozwiązywało sprawę tajnych dokumentów, które tylko tą drogą mogły trafić w ręce adresatów, w tym przypadku NiemcówB. Macintyre, s. 63..

Następnie wysłano telegram do komandora (Captain) Alana Hillgartha, attaché morskiego ambasady brytyjskiej w Madrycie, o pilne przysłanie na konsultacje kogoś pewnego i zaufanego. Hillgrath wysłał kpt. mar. (Lieutenant) Salvadora Augustusa Gómez-Bearego, Anglo-Hiszpana z Gibraltaru, swego asystenta. Beare przyleciał do Londynu, skąd został zaprowadzony do gmachu Admiralicji, gdzie Montagu wtajemniczył go w plany operacji, a na koniec zapytał, gdzie jego zdaniem najlepiej będzie zwodować ciało. Beare uznał za najlepsze miejsce okolice Huelvy, gdzie działał Adolf Clauss, wyjątkowo aktywny niemiecki agentB. Macintyre, s. 102..

Gdy plan był już gotów, operacji należało nadać nazwę kodową. Montagu wybrał z listy dostępnych nazw słowo „mincemeat” (farsz, nadzienie), co nosiło znamiona nieco makabrycznego żartuZe względu na podobieństwo w brzmieniu do mięsa siekanego, które w języku angielskim nosi nazwę minced meat..

Pomysł wykorzystania zwłok z dokumentami nie był nowy. Istnieją dwa wypadki, o których Montagu mógł wiedzieć. Pierwszy wydarzył się w sierpniu 1942 roku, kiedy to – przed bitwą pod Alam Halfa – podsunięto Niemcom zwłoki z zafałszowanymi mapami. Ciało zostało umieszczone tak, by Niemcy znaleźli je w pojeździe zwiadowczym, który został wysadzony na polu minowym naprzeciw pozycji 90 Dywizji Lekkiej. Jedna z map zawierała naniesione plany nieistniejących brytyjskich pól minowych. Niemcy dali się oszukać i czołgi Erwina Rommla – próbując ominąć niebezpieczny sektor – weszły na obszar pokryty bardzo miałkim piaskiem, w którym ugrzęzłySmith podaje więcej szczegółów przygotowań całego oszustwa przez brygadiera Francisa de Guinganda. Z drugiej strony natomiast bez odpowiedzi pozostaje pytanie na ile fałszywa mapa wpłynęła na decyzje Rommla..

Drugi incydent nie był bynajmniej oszustwem. We wrześniu tego samego roku łódź latająca PBY Catalina rozbiła się na oceanie niedaleko Kadyksu z kapitanem-płatnikiemPaymaster-lieutenant – w marynarkach anglosaskich oficer-płatnik (lub oficer finansowy) wypłacał pobory załodze, dokonywał zakupów. Od początku XIX wieku do drugiej wojny światowej nosił miano Paymaster z dodaniem stopnia zależnego od wysługi lat. W październiku 1944 roku zmieniono to miano na Supply Officer (oficer zaopatrzeniowy), a od 2004 roku jest to Logistic Officer (oficer logistyk). Jamesem Turnerem z Royal Navy na pokładzie. Kiedy jego ciało zostało wyrzucone na brzeg koło miejscowości Tarifa, zajęły się nim hiszpańskie władze. Turner miał przy sobie list gen. Marka Wayne’a Clarka do gubernatora Gibraltaru, w którym wymienione zostały nazwiska agentów w Afryce Północnej i podana data operacji operacji „Torch” – 4 listopada (w rzeczywistości lądowanie miało miejsce cztery dni później). Kiedy ciało zostało zwrócone Brytyjczykom, list nadal znajdował się w kieszeni munduru, a technicy po badaniach zapewnili, że nie był otwierany. Jeśli Niemcy mieli sposoby na odczytanie listu bez otwierania koperty i zrobili to, najwyraźniej uznali informację za oszustwo i nie uczynili nic, by zapobiec inwazjiB. Macintyre, s. 22–23..

Major William Martin Dzięki pomocy znanego patomorfologa Bernarda Spilsbury’ego Montagu i jego ludzie wiedzieli, jakiego ciała mają szukać, jeśli miało być uznane za ciało topielcaE. Montagu, s. 145.. Po dość żmudnych poszukiwaniach zdołano odszukać zwłoki 34-letniego mężczyzny, który zmarł w końcu listopada 1942 roku na chemicznie zainfekowane zapalenie płuc spowodowane zatruciem trutką na szczury. Ponieważ zmarł na zapalenie płuc, płyny w jego płucach mogły uchodzić za takie, jakie zbierają się w płucach człowieka, który utonął i dość długo przebywał w morzuB. Macintyre, s. 59..

Następnie należało stworzyć „legendę”, czyli fałszywe dane osobowe kapitana/majora czasu wojny Williama Martina, Royal Marines, urodzonego w roku 1907, w Cardiff w Walii, a ostatnio przydzielonego do Kierownictwa Operacji Połączonych. Rangę brevet majora nadano Martinowi dlatego, że oficerowi z niższym stopniem nie powierzonoby tajnych dokumentów, natomiast jego względnie młody wiek nie pozwalał na obdarzenie wyższym stopniem. Ranga majora czasu wojny mogła również sprawiać wrażenie, że Martin był oficerem cieszącym się zaufaniem dowództwaB. Macintyre, s. 69.. thumb|Zdjęcie „Pam” z portfela Martina Zakupiono mundur polowy z odpowiednimi dystynkcjami i naszywkami, buty i płaszcz. By nadać im cechy „znoszenia” Cholmondeley chodził w nich dzień w dzień przez trzy miesiące. Bieliznę dostarczyła rodzina tragicznie zmarłego historyka Herberta Alberta Laurensa FisheraB. Macintyre, s. 71.. Potrzebna była także legitymacja ze zdjęciem, ale ponieważ nieboszczykowi nie da się zrobić zdjęcia imitującego żywego człowieka, wykorzystano zdjęcie podobnej osobyJ. Deuve, s. 152.B. Macintyre, s. 130..

Dla uprawdopodobnienia legendy przydano Martinowi narzeczoną imieniem Pam (w rzeczywistości Jean Leslie, urzędniczka MI5B. Macintyre, s.77nn.), z jej zdjęciem w portfelu, liścikami miłosnymi, a także listem od ojca majora, w którym ojciec wyrażał niezadowolenie z wyboru przyszłej żony syna. W kieszeniach znalazł się także komplet kluczy, kupiony bilet do kina sprzed paru dni, list z klubu w Londynie itp. drobiazgiE. Montagu, s. 173.. By jeszcze bardziej ożywić stworzoną przez siebie postać, Montagu postanowił pokazać, że Martin był nieco lekkomyślny. Miała o tym świadczyć nota z banku o przekroczeniu stanu konta, niezapłacony rachunek i przepustka do gmachu COHQ, która straciła ważnośćF. Russell, s. 186.E. Montagu, s. 184..

W czasie, gdy Montagu i jego zespół przygotowywali legendę Martina, trwało preparowanie dokumentów mających przekonać Niemców, że lądowanie będzie miało miejsce nie na Sycylii, lecz gdzie indziej. Scenariusz zakładał atak na Sardynię jako krok pośredni przed inwazją w południowej Francji przy jednoczesnym uderzeniu w tzw. „miękkie podbrzusze Europy”, czyli na Bałkany. Przyjęto, że zamiast oficjalnych dokumentów, plany inwazji zostaną przedstawione w prywatnym liście gen. Archibalda Nye’a, wiceprzewodniczącego Imperialnego Sztabu Generalnego do gen. Harolda Alexandra, brytyjskiego głównodowodzącego w Afryce Północnej. Na wpół prywatny sposób Nye informował swego respondenta, że ten miałby uderzyć na Sardynię i następnie Korsykę (operacja „Brimstone”), podczas gdy gen. Henry Wilson na Grecję (któremu to uderzeniu nadano nazwę operacja „Husky”, w rzeczywistości miano inwazji sycylijskiej). Miało to stworzyć wrażenie, że alianci dysponują wystarczającymi siłami, by przeprowadzić równolegle dwie wielkie operacje desantowe w odległych rejonach. Na dodatek, używając chwytu psychologicznego, list ujawniał, że dla zmylenia przeciwnika siły alianckie będą nadal zachowywały się tak, jakby celem ich ataku miała być Sycylia i mimochodem wyrażał opinię, że Brytyjczycy nie powinni naśladować Amerykanów nadających medal Purple Heart za każdą ranę odniesioną na wojnieJ. Deuve, s. 154.. Oto najistotniejszy fragment tego listu:

Dla podkreślenia ważności listu, jak i dla uwiarygodnienia kwalifikacji majora Martina jako łącznika do Afryki Północnej, Montagu dołączył także list szefa COHQ, lorda Louisa Mountbattena do głównodowodzącego na obszarze Śródziemnomorza admirała Andrew Cunninghama, wychwalający majora Martina jako eksperta w dziedzinie operacji desantowych. Mountbatten podkreślał, że major Martin wiezie także drugi list, zbyt ważny by posyłać go zwykłymi kanałami. Chodziło o wyżej cytowany list o inwazji na GrecjęB. Macintyre, s. 319.

Realizacja planu thumb|Kiosk okrętu podwodnego HMS „Seraph”; dowódca kpt.mar. Jewell drugi z lewej.