Blues chicagowski (ang. Chicago blues) – gatunek muzyki bluesowej powstały w Stanach Zjednoczonych w Chicago. Jego zaistnienie było wynikiem wielkiej migracji biednych robotników z południa do bardziej uprzemysłowionych miast północnych Stanów Zjednoczonych w pierwszej połowie XX wieku. Blues chicagowski rodził się z prostego bluesa Delty, wzbogacanego brzmieniami gitary elektrycznej, perkusji, instrumentów klawiszowych, gitary basowej, harmonijki ustnej i czasami saksofonu.

Historia Pierwsi bluesmani w Chicago Chociaż zwykle mówiąc o bluesie chicagowskim myślimy o powojennym zelektryfikowanym bluesie stworzonym przez Muddy’ego Watersa, to jednak blues w Chicago nie zaczął się od niego. Już 20 lat przed nim osiedlali się w Wietrznym Mieście bluesmani z Delty, którzy kształtowali podwaliny pod eksplozję Watersa.

Miasto Chicago zostało założone przez czarnego Haitańczyka o nazwisku Jean Baptiste Point du Sable, który w 1779 r. zbudował w pobliżu ujścia rzeki Chicago do jeziora Michigan swoją firmę handlową. Od lat 1840 zaczęli się tu także osiedlać zbiegli niewolnicy i już przed wojną secesyjną Chicago miało na całym konserwatywnym Środkowym Zachodzie opinię miasta kochającego czarnych. Tutaj powstał silny ruch antyniewolniczy. Wkrótce linie kolejowe połączyły miasto z resztą kraju przyczyniając się do jego błyskawicznego rozwoju. Już na początku XX wieku było uważane za miasto, w którym można rozpocząć wszystko na nowo i ponownie dojść do bogactwa. Jednak dla Afroamerykanów z Południa miasto to było jakby Ziemią Obiecaną (ze względu na walkę z niewolnictwem) i oferowało dużo więcej niż tylko możliwość zatrudnienia w rozwijającym się przemyśle. Chicago było łatwo dostępne; pociąg dowoził ich prosto z Tennessee, Missisipi i Arkansas. Miasto posiadało gazetę Defender, która była obecna w codziennym życiu Afroamerykanów w Chicago. Poza tym było dla nich najbardziej znanym miastem amerykańskim ze względu na tanie wielkie firmy wysyłkowe Sears, Roebuck i Montgomery Ward, które zaopatrywały biedną ludność Południa w potrzebne artykuły, a bluesmanów nawet w gitary. Nowojorski Harlem był zapewne kulturalną stolicą czarnej Ameryki (która, notabene, całkowicie odrzucała blues), ale Chicago zajmowało drugie miejsce po Missisipi w sercach Afroamerykanów. Do pożaru Chicago w 1881 r. wszystko oprócz zimy przypominało im rodzinne strony Południa: drewniane domki z kurami na podwórkach, z ręcznie wypisanymi cennikami na sklepach, bliskość wody (Chicago zostało jednak potem odbudowane jako miasto murowane). Do tego dochodziła muzyka przeniesiona z Południa.

; Populacja Afroamerykanów w ChicagoMike Rowe. Chicago Blues. Str. 35 Rok Populacja % całości populacji % wzrostu % wzrostu z powodu migracji 1900 30,150 1.8 – – 1910 44,103 2.0 46 – 1920 109,458 4.1 148 140 1930 233,903 6.9 114 95 1940 277,731 8.2 19 16 1950 492,265 13.6 77 55 1960 812,637 23.6 65 ok. 13

Najpierw w Chicago zjawiali się bluesmani tylko po to aby dokonać tu nagrań (jak np. Blind Lemon JeffersonKupił sobie co prawda małe mieszkanie na południowej stronie przy 37th i Rhodes, ale nie mieszkał w nim na stałe.).

Pierwszym ze znanych bluesmanów, który osiedlił się w Chicago już w 1916 r. był Georgia Tom czyli Thomas A. Dorsey (1899–1993), który potem przyczynił się do rozwoju muzyki gospel. Wkrótce, bo w 1919 r., przywędrował tu Big Bill Broonzy (1893–1958) – drugi król chicagowskiego bluesa. Poszerzył tu styl swojego wywodzącego się Delty bluesa nagrywając również z jazzowymi grupami. Kilka lat później (bo na początku lat 20.) osiadł tu Tampa Red (1904–1981) uważany za pierwszego króla chicagowskiego bluesa. Big Bill Broonzy wspominał, że był on pierwszym gitarzystą grającym szyjką od butelki, jakiego spotkał. Nosił przydomek, zupełnie zasłużony, Czarodziej Gitary. Stworzył duet The Hokum Boys ze wspomnianym powyżej pianistą Georgia Tomem Dorseyem (z grupy Georgia Jazz Band, która akompaniowała słynnej Ma Rainey. Pierwsze nagrania Tampa Reda powstały także wtedy, gdy był jej akompaniatorem). Był niezwykle kreatywny i nie bał się eksperymentów; już w 1938 r. próbował swoich sił na elektrycznej gitarze. Jego dom, dzięki żonie, był domem otwartym dla wszystkich bluesmanów przybywających do Chicago. Big Joe Williams stwierdził Każdy artysta bluesowy, który przybywał do Chicago, zatrzymywał się u Tampy. I jeśli ktoś mówi, że się u niego nie zatrzymał, powiedz mu, że kłamie. Jeżeli ktoś nie miał pieniędzy, jego żona gotowała dla niego obiady. Wielu bluesmanów dzięki niemu dokonało swoich pierwszych nagrań. Do jakiegoś czasu jego muzyka szybko ewoluowała. Już np. w 1938 r. nagrał dwa utwory Rock It in Rhythm i Mr. Rhythm Man, które wyprzedziły swój czas mieszając swing i boogie w taki sposób, że dziś postrzega się je jako jedne z najwcześniejszych przykładów muzyki, która zostanie nazwana rock and rollem.

W latach 30. zamieszkały w Chicago przynajmniej trzy wielkie postacie bluesa. W 1930 r. wraz ze swoim drugim mężem osiedliła się tu Memphis Minnie (1897–1973). Mniej więcej w tym samym okresie pojawili się w Chicago pianista Sunnyland Slim (1907–1995), który przejął styl pomagania wszystkim od Tampa Reda, i Peetie Wheatstraw (1902–1941), znany także jako Devil’s Son-in-Law. Wszyscy oni przygotowywali grunt pod bluesową rewolucję.

Kiedy na początku lat 40. wprowadzono na bawełniane pola sprzęt do automatycznego zbierania bawełny, beznadziejna sytuacja czarnych zbieraczy stała się jeszcze tragiczniejsza. Gdy jednak Stany Zjednoczone przystąpiły do wojny, w wielkich przemysłowych miastach Północy powstało zapotrzebowanie na nową siłę roboczą. Doszło więc do masowej wędrówki ludów – w ciągu zaledwie kilku lat ok. 4 milionów Afroamerykanów z Południa przeniosło się na Północ, z czego ponad 250.000 trafiło do Chicago. Przynieśli ze sobą swoje gusty muzyczne – a więc na północ pociągnęli również i bluesmani z Delty. Rytm i cechy życia w wielkich miastach musiały ulec zmianie, gdyż miasto wymagało większej dynamiki, głośności, tempa itd. Musiała się więc zmienić i muzyka.

Bluebird Records W 1932 r. firma RCA Victor Records postanowiła otworzyć w Chicago swoją filię nazwaną Bluebird Records. Celem była chęć konkurowania w firmą ARC Records w segmencie rynku zwanym 3 płyty za dolaraŚwiatowy kryzys spowodował wielkie zmiany na rynku płytowym. W 1932 r. sprzedaż płyt była tylko 5% większa od 1927 r. Całkowita sprzedaż tzw. płyt rasowych (ang. race records) spadła do 60,000. Łączyło się to z drastycznym spadkiem cen płyt z 75¢ do 35¢ a nawet 25¢ za sztukę. Po upadku wielu znanych firm (takich jak np. Paramount) oraz po różnych fuzjach i wykupieniach, na rynku utrzymały się głównie dwie firmy: ARC–Brunswick – na rynku bluesowym z Vocalion – i Victor (przejęta wkrótce przez RCA) – na rynku bluesowym z Bluebird oraz serią 7000 firmy Decca.

W latach 30. i do 1942 r. była to najpoważniejsza firma na bluesowym rynku Chicago; właściwie go zmonopolizowała. Łowcą talentów i producentem był Lester Melrose. Płyty nagrywano tanio i szybko.

Specyficzną cechą firmy byłą stworzenie stałego, akompaniującego prawie każdemu bluesmanowi, zespołu. Bluesy nagrywane w Bluebird Records miały tak charakterystyczne brzmienie, że mówiło się wtedy o brzmieniu czy rytmie BluebirdDavid Evans. Big Road Blues. Str. 82.. Miało to swoje dobre strony; np. przyczyniało się do popularyzacji bluesa, m.in. poprzez uczynienie go bardziej przystępnym przez taki nowoczesny akompaniament. Największym jednak minusem było pozbawienie nagrań jakiejkolwiek indywidualności, co jest przecież istotą bluesa, i jego ustereotypowienie.

Muddy Waters Przybycie do Chicago w majową sobotę 1943 r., po 17.5-godzinnej podróży pociągiem z Clarksdale młodego niepiśmiennego traktorzysty McKinleya Morganfielda (zwanego od dzieciństwa Muddy Water, później dodał s) nie stworzyło bluesa chicagowskiego, ale zapoczątkowało jego nową erę, w której nazwa ta stanie się właściwie synonimem bluesa. Muddy Waters przywiózł ze sobą tylko gitarę wartości 11 dolarów i jedną zmianę ubrania. Rozpoczął karierę od akompaniowania takim bluesmanom jak pianista Memphis Slim (1915–1988, od 1931 r. w Chicago), pianista Sunnyland Slim i mistrz harmonijki ustnej Sonny Boy Williamson I (1914–1948, w Chicago od 1934). Szybko też zauważył, że miasto jest po prostu głośne i przestawił się na gitarę elektryczną. Patriarcha bluesa chicagowskiego Sunnyland Slim polecił go małej firmie nagrywającej Aristocrat, której właścicielami byli bracia Czyżowie, po zmianie nazwiska znani jako Chess Records, jak ich firma nagraniowa.

Nikt w najśmielszych wyobrażeniach nie przeczuwał, co stanie się po wydaniu drugiego singla Watersa "I Can’t Be Satisfied/I Feel Like Going Home" nagranego w kwietniu 1948 r. Płytka została nagrana w duecie: Muddy Waters na gitarze i wokalu, Big Crawford na kontrabasie, prawdopodobnie aż 6 miesięcy przed jej wydaniem (Leonard Chess nie rozumiał jeszcze o co tu chodzi i skarżył się Nie mogę zrozumieć, o czym on śpiewa!) i stała się nieoczekiwanym przebojem raczkującej firmy. W dniu jej wydania – już w południe – nie można było tego singla nigdzie kupić i firma została zasypana żądaniami o nowe dostawy. Cena płytki z 79 centów podskoczyła przez noc o połowę. Sam Waters, który rozwoził wówczas żaluzje klientom nie miał swojej kopii i kupił ją następnego dnia po długim staniu w kolejce i to po potwierdzeniu, że to on ją nagrał! Ponieważ sprzedawano tylko po jednym egzemplarzu na głowę, więc żeby singla wysłać swojej rodzinie, musiał postawić w kolejce żonę, której na szczęście nie rozpoznano. Tak zaczął panować trzeci król chicagowskiego bluesa Muddy Waters, który kontynuował styl pomagania nowo przybyłym bluesmenom, traktując to jako dziedzictwo po Sunnylandzie Slimie, co podkreślał. Był jedną z inspiracji dla młodego Jimiego Hendriksa.

Charakterystyka bluesa chicagowskiego Blues chicagowski od Muddy’ego Watersa zaczął odznaczać się mocnym i chropowatym stylem zarówno gry jak i śpiewu. Usłyszeć to można wyraźnie, gdy porównamy go np. z wykonaniami bluesa miejskiego z Memphis. Charakterystyczną cechą była bardzo wysoka emocjonalność podczas jego wykonywania. Słyszalne to było szczególnie w partiach wokalnych i w tym właśnie blues chicagowski był podobny do bluesa Delty. Upraszczając nieco, można powiedzieć, że blues chicagowski był właściwie czystym bluesem Delty podłączonym w Chicago do wzmacniaczy. Dlatego też partie wokalne i instrumentalne pozostawały ze sobą w ścisłym związku, były niezwykle zrównoważone. I tak jak jego źródło – blues chicagowski pozostał wysoce zindywidualizowaną formą wypowiedzi muzycznej. Jednym z charakterystycznych elementów była duża rola gitary basowej, która nadawała bluesom chicagowskim specyficzny, ciężki rytm.

Był to już blues miejski. Singel Watersa, wspomniany powyżej, stał jeszcze na pograniczu; "I Feel Like Going Home" przywoływał jeszcze Deltę w Mississippi. Ale wkrótce Muddy Waters będzie już człowiekiem miasta – i miejskim stanie się jego blues. Skład grupy Watersa: dwie gitary, fortepian, bas i perkusja stał się wzorem dla większości późniejszych grup rockowych.

Blues chicagowski zwiększył także ilość nut wykraczając poza tradycyjną bluesową skalę C Eb F F# G Bb C. Nie dorównał w tym bluesowi teksańskiemu, ale czasami nadawało mu to bardziej jazzowy charakter.

Nowością było także pojawienie się kompozytora, był nim Willie Dixon, który komponował bluesy dla innych wykonawców, co przy tak zindywidualizowanej i polegającej na bezpośrednim doświadczeniu formie muzycznej, wydawało się niezgodne z wszelkimi zasadami. A jednak przyniosło znakomite efekty.

Inni ważni bluesmani Chicago Howlin’ Wolf