Na temat Zatoki Adventure Furneaux zapisał w swoim dzienniku:

"Na południowy zachód od pierwszego źródła wody jest duża laguna, która, jak mniemam, jest pełna ryb, ponieważ jeden z naszych gentlemanów złapał ponad dwa tuziny trociów i upolował oposa, który był jedynym zwierzęciem, jakie widzieliśmy. Jest tu bardzo wiele drzew gumowych o dużej grubości i wysokości, z których jedno miało obwód 26 stóp a gałęzie zaczynały się od wysokości 20 stóp."

Niektórzy z członków załogi "Adventure" zauważyli ślady zwierzęcia, które uznali za małego jelenia, choć prawdopodobnie w rzeczywistości były to ślady kangura. Furneaux znalazł też ślady bytności Aborygenów w formie "kilku chat lub wigwamów na brzegu, z kilkoma torbami z trawy, w których przenoszą swoje skorupiaki", ale gałęzie, z których były zbudowane te chaty, były "rozdzielone i porozrywane" i nie było tam "ani najmniejszego śladu po żadnych ludziach".

Nazwa , jaką nadał zatoce Abel Tasman, przetrwała do dziś lecz "zmieniono jej lokalizację".