Tak też przebieg wydarzeń przedstawiali bolszewiccy agitatorzy.
6 stycznia na stację kolejową w Kiszyniowie przybył transport byłych żołnierzy armii austro-węgierskiej, rumuńskich ochotników z Siedmiogrodu, wziętych do niewoli przez wojsko rosyjskie, przetrzymywanych na Ukrainie, teraz zaś zwolnionych przez Centralną Radę. Mieli oni przystąpić do działań przeciwko bolszewikom w Kiszyniowie, koordynując je z wkroczeniem regularnej armii rumuńskiej, która uderzyła na kontrolowane przez probolszewickich żołnierzy Ungheni. Siedmiogrodzcy ochotnicy zostali jednak jeszcze na dworcu w Kiszyniowie rozbrojeni i ponownie wysłani pociągiem do KijowaW. van Meurs, The Bessarabian..., s. 65..
Tego samego dnia probolszewickie formacje zbrojne zmusiły Radę Kraju do faktycznego zawieszenia prac. Większość parlamentarzystów zaczęła się ukrywać. Bolszewicy zmusili Pantelimona Erhana i przewodniczącego Rady Iona Inculța do wysłania do wojsk mołdawskich telegramu nakazującego im walkę z wkraczającą armią rumuńską. Telegram ten został przechwycony, ale część mołdawskich oddziałów i tak czynnie sprzeciwiała się marszowi Rumunów, stając po stronie rewolucjonistów.