Akcja ratownicza GOPR Akcja ratownicza rozpoczęła się o godz. 4:00. Jednym z powodów tak późnego jej rozpoczęcia był brak łączności, przy czym o zaginięciu grupy wiadomo było co najmniej 12 godzin wcześniej. Jednocześnie w nocy zaginionej wycieczki szukało 30 ratowników z Grupy Beskidzkiej GOPR i Wojska Ochrony Pogranicza. Akcją dowodził Adam Kubala, ówczesny naczelnik Grupy Beskidzkiej GOPR.
Reperkusje thumb|Szczyt Pilska Wypadek był szeroko relacjonowany i komentowany w prasie. Część komentatorów za tragedię obarczała bezpośrednio trenera, a także klub sportowy „Calisia”. Wskazywano na zaniedbania i wielokrotne złamanie przepisów dotyczących organizacji wycieczek – tak twierdził m.in. Marian Bielecki, naczelnik Grupy Beskidzkiej GOPR. Zgodnie z ówczesnymi przepisami górskie wycieczki piesze powyżej 1000 m n.p.m. mogły być organizowane tylko dla dzieci powyżej 14 lat w okresie od 15 czerwca do 15 września pod opieką przewodnika lub przodownika turystyki górskiej. Część krytyków skupiła się na postawie GOPR-u, który nie dość, że zbyt późno rozpoczął akcję ratunkową, to oskarżał uczestników wycieczki o mówienie nieprawdy. Po wypadku wojewoda bielski na wniosek GOPR wydał zakaz poruszania się zimą w Beskidach powyżej granicy lasu.