Dodatkowo zainicjowanej reakcji nie można zatrzymać i cała świeczka musi się „wypalić”.
Wika na stacji Mir thumb|Astronauta Jerry Linenger w masce 3M-6200 z wkładem 6006 po pożarze wywołanym przez Wikę na pokładzie stacji Mir w 1997 roku. W ręku trzyma świeczkę. Generatory Wika używane były, kiedy na pokładzie stacji Mir znajdowały się więcej niż trzy osoby. Do funkcjonowania Wiki potrzebne są pojemniki z paliwem, dowożone na stację bezzałogowymi transportowcami, takimi jak Progress M-34, który w 1997 roku wyniósł 60 takich zbiorników. W przypadku awarii Wiki i Elektronu załoga zmuszona byłaby do korzystania z ograniczonych zapasów tlenu w butlach.
W lutym 1997 roku miała miejsce awaria generatora Wika na pokładzie Mira. Doszło do zapłonu, a świeczka pluła jak palnik iskrami i stopionym metalem we wnętrzu jednego z modułów. Członek załogi stacji stwierdził, że ogień płonął jak „wściekła pochodnia”. Pożar trwał ok. 14 minut i odciął kosmonautom drogę ucieczki do zacumowanego do stacji statku Sojuz. Ostatecznie ogień udało się ugasić, a nikt z załogi nie ucierpiał. Dokładnej przyczyny awarii generatora nie udało się ustalić, ponieważ został całkowicie zniszczony. Podejrzewa się jednak, że przyczyną zapłonu był strzęp gumowej rękawicy, w jakich przygotowywano urządzenie do działania.