Wojsko tureckie ogłosiło nadto wprowadzenie stanu wojennego oraz godziny policyjnej. Po godz. 2:00 w nocy do Stambułu przyleciał prezydent Erdoğan, który z powodu puczu przerwał wakacje w kurorcie Marmaris. Prezydent został wcześniej poinformowany o działaniach puczystów przez dowódcę I Armii, rozlokowanej przy granicy z Grecją i w okolicach Stambułu, generała Umita Dundara. Zadeklarował wierność i ostrzegł Erdoğana przez zmierzającymi w jego kierunku komandosami. Zaoferował prezydentowi ochronę, o ile ten najpierw dotrze do Stambułu. Trzy śmigłowce z komandosami mającymi aresztować prezydenta, zjawiły się nad jego hotelem około pół godziny po odjeździe prezydenckiej kolumny. Samolot Erdoğana próbowały przechwycić myśliwce F-16, ale jego pilot zdołał przekonać ich załogi, że prowadzi zwykły lot rejsowy. Na wezwanie prezydenta na ulice wyszło społeczeństwo, w tym także zwolennicy partii opozycyjnych, którzy protestowali przeciw obalaniu władz wybranych w demokratycznych wyborach. Cywile zaczęli rozbrajać żołnierzy i przepędzać czołgi, a policja zaczęła aresztowania żołnierzy. Żołnierze nie zdecydowali się strzelać do demonstrantów. Poparcie dla władz i sprzeciw wobec zamachu zadeklarowała szybko także najwyższa kadra dowódcza armii, w tym szef sztabu generalnego i dowódca stacjonującej w okolicach Stambułu 1 Armii.
Źródło i licencja
Fragment artykułu Wikipedia — Zamach stanu w Turcji (2016) · historia autorów.
Tekst: CC BY-SA 4.0. Wydzielono fragment z dłuższego artykułu.