W przeciwieństwie do zwykłych delegatów nie są oni zobowiązani zadeklarować swoich preferencji przed uzyskaniem nominacji i mogą zmienić swoje poparcie w każdej chwili, choć w praktyce także zwykli delegaci nie muszą głosować zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami.

Krytyka Sposób funkcjonowania superdelegatów Partii Demokratycznej jest często obiektem krytyki zarówno ze strony Republikanów, jak i samych Demokratów. Wielu uważa, że jest on niedemokratyczny. Do krytyków funkcji superdelegatów w Partii Demokratycznej należą między innymi liberalna komentatorka polityczna Sally Kohn oraz konserwatywny bloger Jim Geraghty. Sama przewodnicząca Komitetu Krajowego Partii Demokratycznej w 2016 roku, Debbie Wasserman Schultz, przyznała w wywiadzie dla CNN, że funkcja superdelegatów istnieje tak naprawdę tylko po to by mieć pewność, że przywódcy partyjni i wybrani urzędnicy nie będą musieli konkurować z oddolnymi aktywistami. Z drugiej strony badanie przeprowadzone w 1988 roku wykazało, że z reguły superdelegaci proporcjonalnie nie różnią się poglądami od zwykłych delegatów, ale są bardziej skłonni do popierania doświadczonych polityków.