Następnego dnia zawinęli do Rønne na Bornholmie, gdzie wzbudzili sensację, także tym, że nie poprosili o azyl, a tylko o prowiant na dalsza żeglugę, gdyż ten, który zabrali z Polski, podczas sztormu zamókł i nie nadawał się do jedzenia. Duńskie władze odstawiły bliźniaków do polskiej ambasady w Kopenhadze, skąd zostali przetransportowani do Polski, gdzie ich osadzono w areszcie, a po 5 miesiącach aresztu postawiono im zarzuty karne: uprowadzenia jachtu, sfałszowania dokumentów i nielegalnego przekroczenia granicy. Prokurator żądał dla bliźniaków po pięć lat więzienia, a obrońca prosił o umorzenie sprawy, powołując się na artykuł w kodeksie karnym o „znikomej społecznej szkodliwość czynu”. Ostatecznie sąd przychylił się do wniosku obrony i postępowanie umorzył, bracia wyszli na wolność, a wkrótce potem dostali powołanie do służby w Marynarce Wojennej.