Przykładowo, w styczniu 1990 fundusz płac był indeksowany współczynnikiem inflacji mnożonym przez 0,2, od lutego do kwietnia 1990 przez 0,3, a potem przez 0,6. Oznaczało to, że przedsiębiorstwa państwowe „bezkarnie” (tzn. bez narażenia się na dodatkowe obciążenie tym podatkiem), mogły zwiększyć swój fundusz płac o kwoty wynikające z tego indeksowania. Każda większa podwyżka funduszu płac obciążona była na początku 1990 roku: za przekroczenie wyznaczonego limitu o 0,1–3% – „popiwkiem” równym 200% wypłaconej ponad limit kwoty; za przekroczenie limitu o ponad 3% – 500% tej kwoty.

Jako że „popiwek” nie obciążał bezpośrednio kieszeni zatrudnionych, a zatrudniające ich przedsiębiorstwa, był skutecznym – ale i wywołującym negatywny wydźwięk oraz największe protesty – narzędziem antyinflacyjnym. Z drugiej strony narzędzie to działało automatycznie i bez uwzględnienia niuansów różniących poszczególne przedsiębiorstwa. W szczególności nie odróżniało ono zwiększenia funduszu płac wynikającego z udzielenia podwyżek wynagrodzeń, od na przykład zwiększenia tego funduszu wynikającego z wzrostu zatrudnienia, choćby przedsiębiorstwo właśnie podpisało wielki kontrakt wymagający istotnego naboru nowych pracowników. Wadą tego podatku było też niedostosowanie go do sezonowości dochodów w niektórych branżach, np.