Tygodnik znajdował się na celowniku islamskich ekstremistów od lutego 2006 roku, kiedy to przedrukował karykatury Mahometa duńskiego dziennika „Jyllands-Posten” w akompaniamencie swoich własnych, nowych karykatur. Mimo iż w 2011 roku siedziba doszczętnie spłonęła, a dyrektor wydawnictwa Charb wielokrotnie otrzymywał pogróżki i musiał korzystać z policyjnej ochrony, tygodnik nie rezygnował z kontrowersyjnych publikacji.

Okoliczności serii ataków terrorystycznych 7 stycznia 2015 roku około godziny 11:30 CET dwóch uzbrojonych napastników wykrzykując „Allahu Akbar” otworzyło ogień w paryskiej redakcji magazynu „Charlie Hebdo” zabijając 12 osób, w tym dwóch policjantów i raniąc 11, w tym cztery osoby ciężko.

Napastnicy według policji byli dobrze wyposażeni (m.in. w broń automatyczną) i przygotowani, działali spokojnie i metodycznie. W porzuconym przez zamachowców samochodzie marki Citroën C3 znaleziono dowód osobisty jednego z nich, Saïda Kouachiego.

Po zamachu we Francji został ogłoszony przez prezydenta François Hollande’a czwartek 8 stycznia dniem żałoby narodowej.

Od dnia zamachu były prowadzone poszukiwania domniemanych sprawców zamachu – obywateli francuskich algierskiego pochodzenia – braci Saïda i Chérifa Kouachich. Starszy z braci, Saïd Kouachi był szkolony przez Al-Ka’idę w Jemenie.