Na czele Hiszpanów stał książę Medina-Sidonia, komendant nieszczęśliwej Armady z 1588 roku.
Bitwa W porcie kadyskim znajdowało się wiele jednostek przygotowywanej floty inwazyjnej, oraz flota skarbowa, przygotowująca się do wyruszenia do Ameryki. Obrońcy nie byli jednak gotowi – Medina-Sidonia skarżył się królowi na brak posiłków i funduszy. Przybycie floty sprzymierzonych 30 lipca i szybki atak następnego dnia, w pełni ich zaskoczył i gwałtowne natarcie eskadry Raleigha przełamało linię ciężkich galeonów (tzw. „apostolskich”), które broniły wejścia do portu wewnętrznego.
Największy z „apostołów”. „San Felipe”. był szczytowym osiągnięciem ówczesnego szkutnictwa, wypierając 2000 ton, niósł 80 dział i miał 1200 ludzi załogi. Pozostałych trzech „apostołów” niosło po 50 dział. Wspierało ich ponad 20 okrętów, uzbrojonych w 50-18 dział, a za nimi, w porcie, stał konwój 57 oceanicznych transportowców, gotujących się do podróży do kolonii amerykańskich, których łączna wartość ładunku sięgała 12 milionów lub nawet 20 milionów dukatów.