Pośpiesznie zeszli oni na dół, do holu, który był uważany za najbezpieczniejsze miejsce w budynku. Nagły wybuch spowodował zawalenie się większości konstrukcji hotelu. Wśród ofiar byli członkowie chrześcijańskiej rodziny właścicieli hotelu oraz wicekonsul Hiszpanii Manuel Salazar Travesedo. Trudne warunki pogodowe i ciemności nocy utrudniały prowadzenie akcji ratunkowej. W zamachu zginęło 26 Arabów, a 60 osób zostało rannych.
Konsekwencja zamachu Brytyjskie władze mandatowe były oburzone zamachem i potępiły go, nazywając „masowym zabójstwem niewinnych ludzi”. Wezwały także Dawida Ben Guriona do potępienia zamachu. Przeprowadzone dochodzenie wykazało, że informacje dostarczone przez wywiad były błędne. W hotelu nie przebywali najwyżsi arabscy dowódcy wojskowi, natomiast znajdowało się tam wielu cywilów. Dowodzący operacją Miszael Szaham został upomniany. Poprosił on wówczas o zwolnienie go z obowiązków i przeniesienie z powrotem do organizacji konwojów do Jerozolimy. Agencja Żydowska potępiła wówczas takie metody działania. Rzecznik Hagany powiedział, że atak na hotel został przeprowadzony, ponieważ „budynek był ważnym miejscem spotkań arabskich gangów, których ramiona sięgały do wiosek położonych w okolicy Jerozolimy (...) Niestety nie mogliśmy uderzyć w główną kwaterę arabskich band, ponieważ jest ukryta w meczecie”.