Wkrótce spotkał i dzika, którego zabił bez trudu pchnięciem włóczni.

Tymczasem starszy brat, wstąpił do spotkanej po drodze karczmy, sądząc, że "dzik nie ucieknie". Był zdumiony, kiedy zobaczył brata z martwym dzikiem na ramionach. Udawał radość z tego powodu, ale jednocześnie czuł wzbierającą zazdrość. Kiedy wracali razem do domu, zaatakował go nieoczekiwanie od tyłu i zadał śmiertelny cios. Pogrzebał ciało brata pod mostem, wziął dzika i zaniósł go królowi mówiąc, że sam zabił zwierzę. W nagrodę dostał córkę króla za żonę. Gdy młodszy brat długo nie wracał, zasugerował, że to dzik musiał go zabić i wszyscy w to uwierzyli.

Po wielu latach pewien pasterz, pędzący swoje owce przez most, zobaczył na dole w piasku śnieżnobiałą kość. Nie wiedząc, że to kość ludzka, zrobił z niej ustnik do swego rogu. Gdy dmuchnął w niego pierwszy raz, kość, ku zdumieniu pasterza, zaczęła śpiewać:

"Ach, pastuszku sprawiła to złość Że dmuchasz dziś w moją kość Mój brat mnie zamordował Pod mostem mnie pochował Dla dzika spłynęła krew do rzeczki Dla króla jedynej córeczki"